Dziś dwa słowa o pokusie odpowiedzi. Behawioryści, którzy przygotowują szkolenia, a także system wikłania osób w długi, to jest system, który stosują zarówno banki, jak i firmy windykacyjne, a także firmy chwilówkowe, zauważyli, że jeżeli wysyła się przemyślany list nawet do osoby, na którą się nic nie ma od strony prawnej w stosunku do której papiery, którymi dysponuje firma finansowa, banksterska, bank, firma windykacyjna, firma chwilówkowa, jeżeli nawet taka osoba działa od lat i nic o długu nie wiedziała, jeżeli ten rzekomy dług był przedawniony już bardzo dawno temu, jeżeli nic nawet na taką osobę nie mają, to zauważyli, że przemyślany list do takiej osoby może przynieść profity. Profity polegające na uznaniu długu, na uwikłaniu się w pewnego rodzaju korespondencję, która wypełni obowiązek informacyjny i która da dodatkowe atuty, dodatkowe argumenty, dodatkowe dokumenty do ewentualnego zastraszania lub złożenia pozwów.
Chodzi tutaj o coś takiego, które my mamy, wszyscy ludzie, czyli pokusę udzielenia odpowiedzi. Kiedy otrzymujecie list z firmy windykacyjnej, list z banku, nawet taki, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością albo który jest ewidentnym nadużyciem, mamy pokusę, żeby na niego odpowiedzieć, żeby napisać mail, napisać pismo, gdzie tam im po prostu dowalimy, żeby zadzwonić, kiedy im wytłumaczymy, że nie mają racji, że się mylą, kiedy im nawrzucamy, żeby napisać, na przykład z wykorzystaniem wiedzy znajomego prawnika, który nie zna się na długach i nie wie, że tak się nie powinno robić, że nie ma żadnej podstawy prawnej, żeby się uspokoili. I jeżeli by było to tylko i wyłącznie pismo, w którym tylko wyjaśniamy, że nie ma podstawy prawnej takiego roszczenia, to już firma windykacyjna wie, że my odbieramy pod tym adresem, że ten adres do komunikacji jest dobry. Ale pal to, pal sześć. Najgorzej jest to, że my chcemy wtedy wylać jak najwięcej i wtedy zaczynamy uprawiać korespondencję naszym przeciwnikiem, na której korzysta tylko przeciwnik. My na tym nie skorzystamy, bo to nie są idioci. Oni doskonale wiedzą, dlaczego do nas wysyłają pismo. Oni doskonale wiedzą, że nie jesteśmy nic winni, albo doskonale wiedzą, że podstawy roszczenia są marne. My im tego nie wytłumaczymy. My im wytłumaczymy, że to nie wygląda w ten sposób, że nagle napiszemy coś mądrego, a oni – o no tak, rzeczywiście, sorry, wycofujemy się, nie mieliśmy racji, przepraszamy. Takiej reakcji oczekujemy. Ale w 90% sytuacji z taką reakcją się nie spotkamy.
Jest oczywiście jakieś szansy, ale przede wszystkim reakcja będzie taka, że będzie ta dokumentacja gromadzona, że potem się wykaże, że o proszę, on funkcjonował pod tym adresem, o proszę, uznał ten dług, czyli napisał, że rzeczywiście był winny te pieniądze, ale to jest przedawnione, a uznanie długu eliminuje przedawnienia. Tysiące mogą być różnych sposobów, żeby z powodu tej chęci odpowiedzi, żeby nas uwikłać i po to te listy są, więc zalecam, gromadźmy te listy, nie odbierajmy listów poleconych, a jeżeli przychodzą pocztą zwykłą, gromadźmy je, ale nie odpowiadaj. Nie wtapiajmy się, nie ulegajmy takiej ludzkiej pokusie, bo po tamtej stronie nie siedzą zwykli ludzie, tylko siedzi machina oszustów. Tam jest firma, która jak to się mówi ma to wszystko rozkminione i cię wikła. Nie daj się uwikłać.