Karty Polskie (wyparte przez francuskie po wojnach napoleońskich, wtórne do naszych) mają bogatą historię sięgającą ponad 1000 lat. Kolory (barwy, maści), figury (honory) oraz blotki, wizerunki i nazwy to różne aspekty polskiej tradycji, przyrody, zwyczajów i systemu władzy. Po II Wojnie światowej zupełnie zapomniane, a szkoda, bo pierwotne, pierwsze, mądre i piękne.
Składają się z 4 maści dziedzin dobrobytu Polski:
– Czerwo (nie od serca bynajmniej ale od imago Czerwca Polskiego vide: obrazek) to rzemiosło i usługi, np. tkactwo i włókiennictwo (konopie, len) oraz barwierstwo.
– Dzwonek – od dzwonków pasterskich, kwiatów i słów „dźwięczec”, „rzeć”, „”brzmić”, „żmić” – reprezentuje rolnictwo .
– Żołądź – symbol leśnictwa (ciesielka, bartnictwo, wosk, smoła) i łowiectwa (skóry, dziczyzna itd.) ale to też świnie wypasane w kniei na żołędziach
– Wino – winiarstwo, gorzelnictwo i resort rozrywkowy (używki), hutniczy oraz wydobywczy (stal biała na broń białą). Także karczmy, gościńce czyli zaplecze kupieckie.
W talii naszej mamy 36 kart: Tuz, Król, Wyżnik, Niżnik, Dziesiątka, 9, 8, 7, 6. Starszeństwo kart jak na dworze Piastów. Nie było tam dam dworu – to późniejsza modyfikacja francuska. Talia to po staropolsku pęk gałęzi, zachował ją „Siemieniec” z Opoczna. Znajdziesz ją obrazkach blotek. Blotek?
Otóż Polacy wpadli na stworzenie kilku rodzajów gier różnie ustalając hierarchię kart. W tych biznesowych (takich jak Mariasz, Dureń) najstarszą była Kralka: 10-tka – monopolista trzymający w kieszeni pozostałe honory. W tych wojennych jak Pikieta, Flus na czele stał Król, 10-tka była tylko jedną z armii. Był jeszcze Tuz, to jasne, dzisiejszy As. Jedynka, rzekomo najsłabsza – co zmieniała wszystko. Bóstwo, wsparcie bogów, języczek u wagi, szczęście nasze i pech rywali. Burza gromiąca Armadę. A może tylko Mag, Kapłan? Jeszcze nie jestem tuzem w tym temacie.
Prócz karcianego odpowiednika gry w Monopol i Szachy karty służyły do prostej zabawy – grano w stukułkę (dziś: kuku) lub dla hazardu: „Faraon” to ówczesna ruletka – od niego moje 😉 „zagiąć parol” (czyli uporczywe uwzięcie się na jedną kartę).
Karty Polskie wynalazły Kozer czyli atu, trąf, kolor mający inicjatywę. Ale gracz co miał same honory podejmował walkę bez kozery, ze świadomością przewagi i nie szczypał się.
W XIII w. po najazdach mongolskich zaczęli się pojawiać na ziemiach polskich Żydzi ze swoją Kabałą. To oni o rozwiązanie z Kart Polskich wzbogacili chazarsko-induskiego Tarota (vide: minor arcana).
Zaorały je zabory. Polskie drukarnie upadły, a francuski model z uproszczonymi symbolami, czarnym i czerwonym drukiem miast kolorowego był łatwiejszy do powielania dla armii napoleońskiej.
Model naszych Kart Polskich zachował Węgier Piatnik, który w XIX w. drukował je w Krakowie, ale bez liter honorów: T-Tuz, K-Król, W-Wyżnik, N-Niżnik – by kupowali je Niemcy zakochani w Skacie. Stąd potem nazywano je mylnie kartami niemieckimi. Dziś Kier, Karo, Trefl i Pik bez znajomości tej historii, którą badam wydają się symbolami kompletnie bez sensu. Kto to wymyślił? No kto?
MY! Aby uczyć się w zabawie jak działa świat. Odtwarzać go. Naśladować. Zrozumieć.