Dzień dobry Państwu. By zrozumieć na czym polega dzisiejsza lichwa państwowa, na czym polega dzisiejszy świat lichwy bankowej, i dlaczego jesteśmy oszukiwani, trzeba się cofnąć bardzo daleko, bo trzeba się cofnąć do czasów biblijnych, a może nawet i wcześniej. Dotrzeć do istoty jakby tej pierwszej gromady ludzkiej, która bardzo szybko się wyodrębniła na dwie postawy.Na postawę tych, którzy mieli umiejętności i możliwości, żeby dobrze gospodarzyć, żeby z pokolenia na pokolenie, żeby korzystając ze swojej wiedzy, dociekliwości, zalet charakterów oraz umiejętności organizowania się, żeby po prostu dobrze gospodarzyć, bogacić się, tworzyć swoje zaplecze materialne i budować w ten sposób siłę swojej rodziny. Budować w ten sposób swoje bezpieczeństwo materialne, finansowe, kulturowe, a także to zwykłe bezpieczeństwo, które jest związane z ochroną przed zagrożeniami.
To byli ci, nazwijmy ich gospodarze, czyli osoby, które dorabiały się na majątku swoim lub dorabiały się korzystając ze współdziałania swojej społeczności i robiły to w sposób pokojowy.
Oczywiście bardzo szybko objawiły się też inne osoby, które nie miały takich atutów, takich cech charakteru, żeby zostać gospodarzami i miały zupełnie inne podejście moralne, bardzo negatywne. Można by powiedzieć, upraszczając, że świat się dzielił na dobrych gospodarzy i zaczął dzielić i na złych łajdaków, łobuzów, łupieżców, złodziei, morderców, bandytów, czyli tych, którzy uznali, że po co pracować przez lata, po co się dorabiać mozolnie, po co organizować sobie życie po to, żeby z dnia na dzień sukcesywnie dochodzić do swojego majątku, żeby zwiększać swoje zaplecze finansowe, żeby zwiększać swoje bogactwo. Po co to robić w ten sposób, jeżeli można skrzyknąć się i można kogoś okraść, można na kogoś napaść, można kogoś zamordować i zabrać to, co nieboszczykowi już jest niepotrzebne. I w ten właśnie sposób powstały te wszystkie szajki, te wszystkie gromady różnego rodzaju łupieżców, bandytów i tych, którzy zaczęli napadać innych. Historycznie to nie było już takie proste, źle i dobrze, po prostu dochodziło do pewnego rodzaju konfliktów. Konfliktów związanych, no cóż, z tym, że niektórzy gospodarze mieli po prostu lepiej, bo funkcjonowali na terenie, funkcjonowali w miejscu, gdzie ziemia darzyła, gdzie las darzył, gdzie okoliczności naturalne sprzyjały. Sprzyjały albo bezpieczeństwu, albo na przykład, gdzie można było wydobywać rudę żelaza i trzeba było pomyśleć, w jaki sposób ją zagospodarować. Z drugiej strony były społeczności, które miały pecha, ponieważ albo byli w miejscach, które były za zimne, albo były bardzo ubogie, albo były po prostu niesprzyjające. Lub też ich zasada funkcjonowania, tych ludzi, była zupełnie inna, niż co zmierzało do konfliktu. Typowe podejście to są osadnicy, konflikt osadników z nomadami, z ludami koczowniczymi, z pasterzami, którzy musieli wędrować z bydłem i ich zmieniać. No i dzisiaj mamy, wskutek lokalnych zmian w klimacie, wskutek zmian politycznych, przepędzani uciekają przed wojną nomadzi na pasterze, na tereny, gdzie jest dobrze rozkwitłe rolnictwo no i po prostu zabijają tych rolników. Zabijają tych rolników po to, żeby ich bydło miało się czym nażreć.
Tak to wygląda. I też bardzo często to tak wyglądało, że wojny, zmiany polityczne, burze, kataklizmy powodowały, że były różnego rodzaju transfery ludności, w których wyniku jedni zaczynali napadać na drugich. Więc w pewnym momencie, z tym, że trzeba by jasno powiedzieć, póki cywilizacja funkcjonowała w ten sposób, że prawo osadnika, prawo gospodarza, prawo producenta, prawo nabyte, prawo właściciela ziemskiego było ważniejsze, póki tak funkcjonowała, to ci wszyscy, którzy napadali, ci łajdacy, łupieżcy, czy chociażby imigranci, czy jakieś jednostki napływowe, oni musieli po prostu mieć na tyle siły, żeby móc to prawo zwalczyć i przewalczyć, działając w oparciu o politykę faktów dokonanych, przewalczyć też ten dotychczas funkcjonujący ustrój, dotychczas funkcjonujące układy polityczne, dotychczas funkcjonujące układy gospodarcze, czy też stosunki międzyludzkie. Więc i trzeba przyznać, że cywilizacja polska, bo polska w tym jest od bardzo, bardzo dawna, ja od razu chciałbym tutaj zrobić taki malutki, taką dygresyjkę. Nie interesuje mnie, że ktoś uważa, że moje opowieści się nie zgadzają z oficjalną historią. Mam to gdzieś. Nie interesuje mnie, że ktoś mi będzie zarzucał, że panie Parol opowiadasz bajki, bo wcale tak nie było. Mam to gdzieś. Dżentelmeni nie dyskutują o faktach.
To o czym ja mówię, to są rzeczy, które wynikają z mojego doświadczenia, z mojej lektury, z moich prywatnych badań, z moich prywatnych przemyśleń. Jeżeli ktoś chce się posprzeczać na pewne wnioski, jeżeli ktoś chce porozmawiać o pewnych konkluzjach, czy opierając się na tym, co ja mówię, chcę porozmawiać na temat, czy taka, a nie inna refleksja jest uprawniona lub czy to, co ja mówię jest logicznym następstwem tych faktów, które przytaczam, to ok. Ale jeżeli ktoś chce uprawiać dyskusję, mówiąc nie, panie Parol, tak nie było, to ja tego człowieka wyrzucam z tej dyskusji. Mówię, to idź do tych, z którymi się zgadzasz co do faktów. To idź do tych, co do których nie potrzebujesz otwierać swojego mózgu. I teraz wracam do mojej myśli.
Cywilizacja polska, jedna według mnie z najstarszych cywilizacji, na pewno nie młodsza od wielkich cywilizacji typu egipskiego, typu chińskiego, aczkolwiek słabiutko udokumentowana, co nie znaczy, że jej nie było, to znaczy tylko tyle, że późniejsi łupieżcy po prostu dokonali tego, co łupieżca może dokonać najlepiej, czyli nas okradli z dokumentów, z śladów historycznych, okradli nas z historii, okradli nas z pewnej opowieści o Polsce. Natomiast logika moja wyklucza, że Polska powstała tysiąc lat temu, bo żadne państwo, żadne mocarstwo nie powstaje tak. Logika moja wyklucza, że gdzieś na świecie 3-4 tysiące lat temu mogły funkcjonować już rozbudowane cywilizacje, szlaki, środki transportu, a tu na ziemiach Polski tego nie było.
Mimo, że to była kraina bogata, mlekiem i miodem płynąca, jak to się mówi, pełna bogactwa na każdym kroku, wykluczam sytuację, że w Grecji, która jednak była na wyspach i na Półwyspie bałkańskim bardzo ubogim ze względu odnośnie do darów naturalnych, gdzie się trudno żyło, tam powstawała cywilizacja, a u nas nie, mimo, że u nas wszystkiego było pod ręką, zwłaszcza budulca, ja to wykluczam. Ja to wykluczam, bo to jest nielogiczne, to jest niemądre. Państwo będące w takim miejscu jak nasze, graniczące z dużymi imperiami, żeby być bezpiecznym samym musiało być imperium.
Państwo graniczące de facto, będące między obydwoma morzami, które od zarania dziejów, jeżeli chodzi o wodę i przecięte żeglownymi rzekami, a wodę od zarania dziejów służyły jako świetne środki transportu, ono nie mogło nie posiadać cywilizacji. Więc cywilizacja polska jest równie stara i chociażby to podejście do Polaków, ten sznyt polskiego ducha, nazwijmy to, on wskazuje na to, że jesteśmy z cywilizacji bardzo utrwalonej. Na to samo wskazuje język, toponomastyka, czyli nazewnictwo różnych miejsc w Europie, na co zwrócił uwagę Stanisław Szukalski wiele, wiele lat temu, ale nie tylko on, bo były publikowane pod wydawnictwem Uniwersytetu Jagiellońskiego 100 lat temu takie prace, jak na przykład pana doktora Tomickiego, który wykazywał, udowadniał, że nazwy w Europie, nazwy będące w miejscu, gdzie dziś mamy Wiedeń, Italię, gdzie dziś mamy Francję, czy nawet Wyspy Brytyjskie, że te nazwy mają źródło słów słowiańskie i to bardzo bliski.
Temu trzonowi z jakiegoś zbudowanej język polski, więc ja wykluczam, że nie było czegoś takiego jak cywilizacja polskiej, może sobie ktoś, kto lubi szufladki, nazywać mnie turbosłowianinem czy kimś tam, przy wszystkich różnicach i wszystkich, że tak powiem bajaniach ludzi, którzy lubią tworzyć sztuczną historię, ja uważam, że tą historię posiadamy. Tylko, że od, w odróżnieniu od Niemców, tą naszą historią od 200 lat, czyli od powstania historiografii nikt się nie zajmował, nikt tego nie dociekał. Nasi historycy, jako jedni z nielicznych historyków, nie zajmują się penetracją zagranicznych archiwów, gdzie być może znajdują się dokumenty opowiadające o Polsce, a jeżeli my o Polsce nie opowiemy, to nie opowie nikt, ale to taka dygresja była.
Wróćmy do tej lichwy. Najbardziej skrajną lichwą, czyli wyzyskiem, jest po prostu podejście łupieżcy, jest napad. To jest największa zbrodnia, bo to powoduje, że napad to jest po prostu zabranie dorobku innej osoby i koniec. Napad to też bardzo często jest zniszczenie fizyczne tej osoby, czyli zabicie. Zabicie, okaleczenie, spowodowanie śmierci, to jest najskrajniejszy rodzaj lichwy. To się nie nazywa lichwą, to się nazywa najczęściej zbrodnią, ale ta zbrodnia, jeżeli ma charakter podtekst materialny, a większość zbrodni, większość tych wszystkich napadów politycznych miało charakter materialny, to jest to najbardziej skrajny rodzaj lichwy.
Mniej skrajnym, to znaczy innym rodzajem lichwy jest po prostu niewolnictwo. Jest napaść po to, żeby nie tylko zabrać Twój majątek, Twój dorobek życia, ale także, żeby Cię zniewolić, żeby od dzisiaj Twoja praca, Twój czas, wysiłek, energia, którą zyskujesz poprzez spożywanie posiłków, żeby to pracowało na kogoś innego. To jest też skrajny rodzaj lichwy, ale innym, to jest inny rodzaj lichwy niż taka zwykła napaść. To jest już coś, co może trwać latami albo przez pokolenia. Niewolnicy często, zanim się wyzwolili, to często pokolenia. Pracował ojciec na pana, potem pracował syn, rodzina, która była budowana, była własnością kogoś innego. Całe dobro, łącznie z wartością życia, łącznie z korzystaniem z takich pożytków jak np. oddawanie niewolnic w nierząd czy komuś innemu do dyspozycji, czy oddawanie swojego niewolnika komuś innemu do dyspozycji, czy dzieci, to to niewolnictwo było lichwą. To niewolnictwo było lichwą i pojawiały się też jeszcze inne rodzaje lichwy, te powiedziałbym słabsze, czyli polegające na oszukiwaniu albo na wymuszaniu zbyt dużej daniny niż ta osoba powinna ją zapłacić. Czyli taki typowy wyzysk. I teraz, tam gdzie pojawiali się bandyci z jednej strony, oni, pojawiali się gospodarze, którzy zaczynali się bronić. Gospodarze, żeby mieć dobrze zorganizowaną obronę, budowali organizmy państwowe. Organizowali się, uczyni się administrować tak swoim czasem, swoimi powiedziałbym narzutami, czyli dobrem, którego mieli trochę za dużo, płacili tym dobrem za ochronę. Płacili dobrym za ochronę i za zorganizowanie lepszej wymiany towarowej, czyli za możliwość bogacenia się. Jeżeli była możliwość bogacenia się, ochrona była tym bardziej potrzebna. Więc jeżeli gospodarze byli dobrze zorganizowani i mieli obronę, która albo była strażą, albo była milicją lokalną, albo wojskiem danego państwa, księstwa, czy danego organizmu politycznego, to żeby napaść dobrze zorganizowaną grupę, to grupa napadająca też musiała się świetnie zorganizować. Musiała się lepiej uzbroić, musiała być świetnie dowodzona i to byli tacy sami bandyci jak wcześniej, tylko lepiej zorganizowani. Czy jest to złodziej kieszonkowy, czy złodziej, który dokonuje rozboju grożąc nożem, czy kasiarz, który musiał dobrze pomyśleć jak dostać się do kasy w banku, jak ją rozpuścić. Jeszcze jakby dostać się bezpiecznie, bez złapania go z tego miejsca. Czy to taka czy inna profesja, ale to dalej jest złodziej. Tak samo bandyta. Czy ten bandyta był dobrze zorganizowany, uzbrojony, czy działał pod sztandarami w sposób jawny, czy skryty, czy podchodził w nocy, czy też korzystając ze swojej przewagi napadał oficjalnie, to dalej był to bandyta. W momencie, w którym wchodził na czyjąś ziemię, wchodził na ziemię gospodarza, producenta, kogoś kto wytrwale pracował dla powiększania swojego dorobku życia, swojego majątku, dla kogoś kto w swojej społeczności, współdziałając ze swoją społecznością dbał o swój byt, swoje samostanowienie. Swój dobrostan.
Jeżeli ktoś dokonywał wtargnięcia, to nie wiem jak by to tłumaczył, to był to bandyta. I zawsze ten był traktowany jak bandyta. Dzisiaj mówimy o tzw. wojnach sprawiedliwych. O nich zaczął mówić Klaus Emitz, ale o wojnach sprawiedliwych też jest mowa i o dużo wcześniejszych traktatach. Wystarczy sięgnąć po polskie traktaty pisane po łacinie, ale po to, żeby cała Europa czytała i czytała, które były pisane w XVI-XVII wieku. Tam jest dużo na temat wojny sprawiedliwej. Polacy bardzo sprawiedliwości wojen przestrzegali. Polacy głównie się bronili. Jeżeli byśmy przyjrzeli się cywilizacji polskiej, to była to cywilizacja, która organizowała się w ramach obrony. Czasem ta obrona była też przez atak. Tak było np. w wojnach z Niemcami, kiedy Niemcy zdobywali kolejne przyczółki słowiańskie. Po to, żeby być bliżej i żeby napadać na następne kraje, to było wiadomo, że czasem z tymi Niemcami trzeba było się ścigać, trzeba było się, jak to się mówi, uruchomić przeszkody już na terenie, jeszcze przed wejściem do naszego kraju. Dlatego jednak wchodziliśmy na ziemię Wieletów, obądżetów, nasi władcy wchodzili, wchodzili na tereny Miśni, wchodzili na tereny Łużyc, po to, żeby tam już zacząć organizować obronę, żeby był ten bufor. Ale było to związane już z działaniami obronnymi. To był ciągle element wojny obronnej. Nawet krzyżaków sprowadziliśmy, żeby nas bronili przed napadami Litwinów i Prus. Więc trzeba o tym pamiętać, że te działania zbrojne, które były popełniane w Polsce, to była wojna obronna. Polska była krajem gospodarczym. To tutaj był ta mityczna kraina, o tym powiedziałem, miodem i mlekiem płynąca. I teraz o tym, że mieliśmy humanitarne podejście, niech świadczy wystąpienie rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Pawła Włodkowica, na Soborze w Konstancy. To był czysty humanitaryzm. Pierwszy taki na świecie, w którym powiedziano to, że ktoś inny jest poganinem, to, że ktoś nie podziela naszej wiary, nie oznacza, że mamy prawo na niego napadać i go łupić.
To była teza bardzo trudna do przyjęcia dla świata, w którym, że tak powiem, swoją przewagę zdobywali i wpływa zdobywali Krzyżacy. Właśnie Krzyżacy to jest taki przykład takiej lichwy bardzo czynnej, takiego wyzysku krańcowego, czyli wyzysku łupieszczalnego. Niemcy, Krzyżacy, jeżeli mamy spojrzeć na to, jak się próbowano bronić przed lichwą, no to było to poprzez organizację, o tym powiedziałem i poprzez preferowanie pewnych idei. Lichwa była zagrożeniem, podejście łupieżcze było zagrożeniem, więc religia, chociażby popatrzmy na Biblię, tam Pan Bóg, który jest Bogiem osobowym, Bogiem sprawiedliwym, on chroni ten naród wybrany przed napadającymi Filistynami. Filistyni to byli łupieżczy, ale jeżeli Ty chcesz być chroniony, to też nie zachowuj się jak lichwiarz. Dla Ciebie złoto, bogactwo nie może być najważniejsze. Dla Ciebie najważniejsze musi być rodzina, miłość, współdziałanie, solidarność, tworzenie pokojowe społeczności. To ma być dla Ciebie najważniejsze. Jeżeli wierzysz w złotego cielca, jak Żydzi, którzy zostali opuszczeni na moment przez Pana Boga, bo chciał sprawdzić jaką oni mają naturę, czy to jest naturalni lichwiarzy, czyli osób, które chcą pracować na swój dorobek życiowy pokojowo, czy też są to osoby, które są zaślepione, czy ten charakter nie popsuje się w wyniku złota. I okazało się, że się popsuł. Złoty cielec to jest dopiero górą. To jest dopiero wartość, na której warto podejmować wszelkich działań, a nawet zbrodni. I niestety tutaj zaczęło się łamać przymierze. Mamy Stary Testament, Nowy Testament. Skąd ta nazwa? Czym w ogóle jest Testament? Testament oznacza przymierze, ale przymierze nie pomiędzy człowiekiem, a drugim człowiekiem, czy nie pomiędzy gromadą ludzi, a gromadą innych ludzi, ale jest to przymierze, które przekracza granice śmierci. To jest przymierze pomiędzy duchem, a człowiekiem. Przymierze Testament. Dlatego dziś mamy nazwę Testament i realizujemy umowę, czyli realizujemy ostatnią wolę żyjącego, czyli realizujemy Testament, przymierze z osobą zmarłą, czyli już z duchem dzisiaj. Każdy inny kontrakt osobisty wygasa w momencie śmierci. Testament zaczyna się liczyć dopiero od śmierci. Na podstawie Testamentu, napisanego za życia tego, który spisuje ostatnią wolę, nie można za życia tej osoby dochodzić żadnych roszczeń. To nie jest żaden kontrakt. Kontraktem się staje Testament dopiero, kiedy ta osoba umrze. Dlatego, że dopiero wtedy wchodzi przymierze. To przymierze, czyli przymierze pomiędzy człowiekiem a duchem. I tutaj było tak samo w przypadku Starego Testamentu i Nowego. Stary Testament został zarzucony przez Pana Boga, bo okazało się, że naród wybrany, jeżeli gość się nazwało od tej strony, powiedziałbym etnicznej, on nie wypełnia tych wymogów. On po prostu nie dochowuje tego przymierza. Nie realizuje umowy. Jeżeli obecność Pana Boga przestaje być aktywna, jeżeli Pan Bóg przestaje dawać znaki, to przestają się natychmiast go bać. I to przymierzenie nie było realizowane. Więc Pan Bóg zmienił podejście. Mówi dobrze, narodem wybranym to są nie to, że Żydzi sami, ale są narodem wybranym ci, dla których najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości. I część Żydów to uznała i oni są dzisiaj nazywani chrześcijanami. Tymi pierwszymi chrześcijanami to byli Żydzi. A część Żydów tego nie uznała, ponieważ lichwa była za bardzo atrakcyjna. Bo czym zajmowali się lichwiarze? Dorabianiem na innych. Żydzi sobie czytali przymierze tak jak chcieli. I te zapisy w Biblii mówiły o tym, że nie będziesz oszukiwał brata swego. Żyd więc starał się nie oszukiwać innego Żyda. Inni nie byli dla niego braćmi i do dzisiaj nie są. Więc oszukiwać można. Czyli można stosować lichwę. I teraz z jednej strony, patrząc na dzisiejszą lichwę bankową, to się zaczęło od tego, że byli łupieżcy, czyli powiedziałbym ci, którzy dokonywali wyzysku w sposób jawny, czynny, taki powiedziałbym zbrodniczy, im byli gospodarze. Ale pomiędzy tymi środowiskami byli jeszcze lichwiarze, którzy działali poniżej progu wojny dzisiaj byśmy powiedzieli. Którzy prowadzili wojnę hybrydową, penetrację hybrydową. Na terenie Europy takimi osobami byli na przykład Żydzi, Hazarowie, nazywani Radanitami, Redanitami. To byli ci, którzy nie będąc w danej społeczności przyjeżdżali na dany teren i oferowali zysk za niewolników. Czyli to byli handlarze niewolników. Lub też przyjeżdżali z bogactwem i na tym bogactwie budowali lichwę, której konsekwencją była konieczność oddawania tak zwanego rękojmi, czyli oddawania kogoś w niewolę. To było zabezpieczenie spłaty ewentualnej pożyczki lub też był formą spłaty pożyczki. Taką formą spłaty pożyczki była też nakładanie przez lichwiarza, było też poddanie się w samo zniewolenie. Czyli ktoś się zobowiązywał na piśmie, najczęściej w języku pisanym, którego nie znał, kobiety jak to była łacina, ale to jeszcze czasem ktoś inny mógł to przeczytać, ale gorzej jak to był język hebrajski. Podpisywał się pod kontraktem, w którym nie wiedział, że on obiecuje spłatę pożyczki w terminie, a jeżeli nie, to wtedy wyskakuje z całego swojego majątku albo musi oddać siebie, albo siebie z żoną, z dziećmi, albo swojego pierworodnego. Ten monichwiarz robi jako zapłatę. Takie rzeczy się działy i te kontrakty, te zobowiązania, one były często jednostronne. Monichwiarz przyjeżdżał uzbrojony w bogactwo, jako marchewka oraz w swoją ochronę, czyli w siłę jakąś i to był. I to było egzekwowanie długów, egzekucja długów. I jeżeli społeczność nie potrafiła przeciwdziałać, przeciwstawiać się takim monichwiarzom, którzy nie dokonywali napadu, oni tylko realizowali kontrakt. Ten kontrakt znamy z historii, jak te kontrakty się nazywały. On się nazywał cyrograf. Dlatego podpisanie cyrografu był uznawany już w czasach chrześcijańskich za pakt z diabłem. Ale te cyrografy funkcjonowały dużo wcześniej. Czyli po te cyrografy to znaczyło nic innego, jak po prostu graficzny spis z znakami graficznymi kontraktu. Na ziemiach polskich niczego takiego się nie spisywało. Funkcjonowały polskie runy, runy słowiańskie, ale one nie służyły do spisywania kontraktu. Nie uprawiano de facto lichwy, dlatego że była preferowana zgodna wola stron. I teraz, jeżeli przyjrzymy się, że póki ta lichwa była źle widziana przez organizmy państwowe, całą społeczność, póki ona była identyfikowana jako zło, to w pewnym momencie lichwiarze wyrzucano. Dlatego, że wyrzucano z wielu państw w różnych czasach, w różnych epokach, bo oni dezorganizowali całe społeczeństwo lichwą.
Póki światem rządzili gospodarze, póki handel dobrowolny był najważniejszy, to lichwiarze byli wyrzucani, lichwiarze dochodzili do pewnego progu i pozbywano się ich, ich piętnowano. Walczono z nimi z wykorzystaniem organizmów państwowych. Ale po czasach Konkwistadorów, po czasach tak zwanej reformacji, gdzie innowiercy pod pretekstem zmiany wiary dokonali masowych grabieży kościołów, katolików, tych, co nie chcieli zmienić wiary, dokonywano na innych kontynentach masowej grabieży i łupieżcy się wzbogacili dużo bardziej, niż mogliby się wzbogacić gospodarze. Łupieżcy, bandyci, zbóje, łajdacy uzyskali cywilizacyjną przewagę. Wojny, które wywoływali, powodowały też, że to oni byli panami i oni przejmowali kontrolę nad zdobyczami technologicznymi. Ich przewaga wzrastała.
To jest opowieść o powstaniu Imperium Brytyjskiego, powstaniu wszystkich tych wielkich korporacji państwowych, które same nie wytwarzały nic innego. Natomiast wyspecjalizowały się w łupieniu innych. Wyspecjalizowały się w niszczeniu gospodarzy. Tak, jak łupieżcy najechali Amerykę Północną i zniszczyli gospodarzy, czyli mieszkających tam Indian, którzy po prostu nie potrafili się temu przeciwstawić. To samo było w Meksyku, w Peru, za Hiszpana itd. Ale w świecie, w którym zaczęli rządzić światem i przejęli dominującą narrację, mniej więcej w XVI wieku, łupieżcy, bandyci, nagle Lichwa zaczęła być mile widziana. Nagle Lichwa zaczęła się organizować w organizmy takie jak powszechne banki. I dzisiaj mamy tego efekt. O tym właśnie chciałem powiedzieć, że dzisiejszy kontrakt bankowy to jest nic innego jak ten cyrograf, który kiedyś był w opinii publicznej złem. Dlaczego? Dlatego, że narrację mieli gospodarze. Dzisiaj narrację mają bandyci, dzisiaj łupieżcy nie muszą się tłumaczyć z niczego. Wystarczy, że mają tak zwaną siłę propagandy, że mają ten soft power, że rządzą światem. I to powoduje, że optyka gospodarzy, takich jak Polacy, przestaje mieć znaczenie. To powoduje, że my często nie wiemy, że jesteśmy ofiarami Lichwy. To powoduje, że trzeba się bardzo postarać, żeby zacząć sprawę nazywać po imieniu. I to powoduje, że musimy się bardzo tłumaczyć, że nie my jesteśmy oszukańcami, oszustami, tylko, że po tamtej stronie ci, którzy rządzą państwem, to są właśnie Lichwiarze.
Dziękuję.