Najbardziej wykorzystywanym przez oszustów bankowych czynnikiem przeciwko nam jest nasza niewiedza. Nie bronimy się, bo nie wiemy jak. Nie bronimy się, bo nawet nie wiemy często, że możemy. Nie bronimy się, bo wydaje nam się, że banki mają rację. Mało tego, mamy tak to wgrany w łeb, postawę taką poddańczą, niewolniczą, że nie chce nam się tej wiedzy zdobywać. Wydaje nam się, że to co nasi przeciwnicy mówią, to po prostu jest prawda.
Dlaczego? Tylko dlatego, że tam jest dobrze zorganizowana instytucja. Że jest to instytucja działająca na skalę masową. Że przecież wydaje się niemożliwe, żeby tyle osób oszukiwali i działali bezprawnie, a przy tym byli bezkarni. Banki, fundusze wierzytelności, czyli firmy delegacyjne wykorzystują naszą niewiedzę. Dlatego jak dostajesz od komornika zajęcie, a nie brałeś udziału w postępowaniu sądowym, to się nie dziwisz. Powiedzcie, że jest komornik, który jest pozamiatany.
To samo z wyrokiem zaocznym. Wyrok pozamiatany, to nieprawda. Musi złożyć sprzeciw 14 dni. To samo z nakazem zapłaty ze sądu czy sądu zwykłego. Dostajesz nakaz zapłaty, wydaje ci się, że jesteś pozamiatany, że nic nie można zrobić. Ale od tego ja jestem tutaj, żeby wam mówić, jak sprawa wygląda w rzeczywistości. Największą bronią oprócz decydowania, oprócz chęci podjęcia walki jest wiedza. Jest to, że możecie liczyć na wsparcie, że możesz się z moich rolek dowiedzieć rzeczy podstawowych, a banki liczą, że ty tego nie wiesz, że ty się tego nie dowiesz lub nie umiesz. No więc umiesz, bo mówi ci to praktyk i ktoś, kto chce ci pomóc.
To są pytania, które na pewno zadajemy sobie wszyscy i wydawałoby się, że będąc zamożnym społeczeństwem nie powinniśmy mieć z tym problemu, a jednak każdy w pewnym momencie, no może nie każdy, ale większość z nas w pewnym momencie musiało wziąć kredyt, musiało wziąć pożyczkę, musiało wziąć jakieś dofinansowanie albo po prostu zapożyczyć się chociażby u rodziny, przyjaciół po to, żeby zrealizować swoje cele. Po prostu tych pieniędzy odłożonych w naszej kieszeni zazwyczaj brakuje.
Ja nie mówię o tych nielicznych szczęściarzach, tych kilku procentach naszej społeczności, to nie do nich, którzy mają na to i którzy nie wiedzą co robić z kasą. Ja mówię do takich zwykłych szarych zjadaczy polskiego chleba jak ja czy państwo, kiedy ciężko pracujemy, staramy się i to staramy się obydwoje, bo stara się mąż, stara się żona i ciągle tych pieniędzy brakuje. Ciągle myślimy a co będzie dalej, jak pomóc naszym dzieciakom, jak pomóc naszej rodzinie, jak pomóc sobie, jak nie wylądować na tym trzecim, czwartym piętrze bez windy na starość, jak nie stać się tym zakładnikiem wschodów, tą osobą, która jeżeli już będzie miała kłopoty, no po prostu będzie miała kłopoty ze zdrowiem, kłopoty z poruszaniem się, będzie po prostu więźniem we własnym domu.
Z czego to wynika, że ciągle tak tych pieniędzy nam brakuje? No właśnie, brakuje pieniędzy. To z tego wynika. Wynika z tego, że świat, bandycki świat, w którym żyjemy został zorganizowany w taki sposób, żeby ciągle dla szeregu człowieka, dla społeczeństwa brakowało pieniędzy. Żeby pieniądz pomnażać, ten pieniądz musi krążyć. Musimy kupować, musimy sprzedawać. Musimy kupować surowce, wytwarzać swoją pracą, sprzedawać produkty.
Musimy handlować, w jednym miejscu kupować taniej, w innym miejscu sprzedawać drożej. Musimy akumulować przez moment jakieś środki majątkowe, nie pieniądz, bo pieniądz rzadko kiedy podlega deflacji, zazwyczaj to jest inflacja jednak, czyli pieniądz się dewaluuje. Nim trzeba obracać, ale możemy akumulować różne produkty, różne środki majątkowe po to, żeby czekać na koniunkturę i wtedy nie sprzedawać.
I tak mamy od silosów zbożowych, od normalnych spraw intelektualnych, akumulujemy naszą wiedzę, gromadzimy ją, zdobywamy, kształcimy się, żeby w pewnym momencie ją spożytkować. Ale tak też jest z nieruchomościami, tak też jest z różnego rodzaju urządzeniami, powiedziałbym takimi, które mają dłuższy termin przydatności niż tylko jeden sezon, kiedy osoba, która handluje samochodami wie o czym mówię. Pieniądz musi być dostępny, bez dostępu pieniądza nie będziemy się bogacić, będziemy zakładnikiem dostępności tego pieniądza, poza tym pieniądz niedostępny jest bardzo drogi i tutaj w tej gawędzie wchodzimy w ten clue problemu.
Otóż na samym początku to było bardzo proste, kruszców było mało, mało było względnie srebra, jeszcze mniej złota, mało było różnego rodzaju nawet żelaza, nawet stali, nawet mięśni było względnie mało, więc monet nie wystarczało. Kruszca nie wystarczało na to, żeby zaspokoić zapotrzebowanie na pieniądze. Wtedy sobie ułatwiano to życie w ten sposób, że wymyślano różnego rodzaju płaciwa od zdawkowych siekierek, ja o tym mówiłem, tzw. prętów, czyli kawałków żelaza, które miały swój określony wagomiar, poprzez chusty, aż w końcu ktoś wpadł na pomysł i zaczął po prostu wystawiać różnego rodzaju kwity zastawne. Te kwity zastawne Państwo znacie najczęściej jako weksle, czeki, czyli wymyślono jak płacić na kartce papieru bez pieniądza. Wymyślono system bankowy, który miał służyć społeczeństwu.
Oczywiście bankierzy zarabiali, ale nie zarabiali na lichwie, czyli nie zarabiali na procencie, bo procent był zakazany i w zasadzie do czasów oświecenia wszyscy wiedzieli, że pożyczanie na procent jest przestępstwem, jest lichwą, jest karygodne. Oczywiście ci, którzy potrzebowali, brali te pożyczki na procent, ale mimo wszystko to wciąż była lichwa. Ciągle to zwalczano.
Społeczeństwa zdrowe walczyły z lichwą. W społeczeństwach zdrowych były społeczności, które żyły z lichwy. Żydzi, którzy działali w społeczeństwach zdrowych, oni z tej lichwy żyli, dlatego że to była jedyna społeczność, w której nie zakazywano i nie piętnowano stosowania lichwy na zewnątrz.
W stosunku do braci biblijnie lichwa była zakazana, z tym, że dla Żyda bratem był tylko inny Żyd, natomiast w stosunku do wojów, do chrześcijan, a ich było ponto statkiem, lichwa była absolutnie dopuszczalna, czyli pożyczanie na procent, czyli nie pracował pracownik, nie pracował Żyd, tylko pracował pieniądz. Ale wydawałoby się, że jako że w lichwie też była konkurencja, no to oczywiście ta lichwa też miała swój ograniczony zasięg i miała pewien sufit. Po prostu w pewnym momencie społeczności na wyższy procent się nie opłacało pożyczyć.
Poza tym pożyczki mógł udzielać każdy. Każdy, kto miał środki, kto miał więcej środków niż potrzebował sam, kto był na tyle zaradny, że stworzył jakaś tam sieć kantorów albo jakąś sieć kupiecką, bo były też pożyczki kupieckie oczywiście, czyli sprzedawanie czy kupowanie na kredyt, który potem się oczywiście realizowało, się wyrównywało ten kredyt. Ale to nie była zasada. Zasadą było to, że płaciliśmy jednak pieniędzmi od razu, tak było bezpieczniej, że jednak woleliśmy przyjąć te pieniądze od razu, ewentualnie czekając, aż te pieniądze przyjdą, inwestowaliśmy, nie pożyczyliśmy, nie były te pieniądze pożyczane na procent, ale były wkładane w dany interes za udział w zyskach. I w pewnym momencie wydawało się, że tego pieniądza było pont ostatni. Ten moment jest zauważalny, bo to jest moment, w którym nastąpił wielki rozwój handlu w XVII wieku i nastąpiła rewolucja przemysłowa.
To wszystko nastąpiło dzięki szerokiemu dostępowi do pieniądza. Pojawiły się giełdy, pojawiły się gildie handlowe, pojawiły się wyspecjalizowane zrzeszenia czy spółki, które przyjmowały pieniądze w inwestycje i za to wydawały zaświadczenie o tym, że jeżeli inwestycja przyniesie zyski, to Ty będziesz miał taki, a nie inny udział w zyskach. Czyli krótko mówiąc, pojawiły się spółki akcyjne, to jest XVII wiek, wcześniej ich nie było.
Były spółki komandytowe, gdzie oczywiście też się wchodziło za udział w zyskach, ale ostatecznie zawsze była jedna osoba, która za to wszystko odpowiadała w całym majątku. To był ten komplementariusz w spółce komandytowej. Dopiero spółki akcyjne, to pojawiły się podmioty, gdzie nie było żadnej osoby, która odpowiadała całym majątkiem, gdzie odpowiadała za wszystko korporacja i tylko do wysokości wkładu wszystkich wspólników.
Co oczywiście spowodowało, że z jednej strony ryzyko wzrosło, ale z drugiej strony ludzie chętniej po prostu w takie spółki się angażowali, bo nie stracili, żaden z nich nie stracił więcej niż włożył, czyli można to było kontrolować. Akcje to były papiery wartościowe, które też mogły zastępować pieniądz i w pewnym momencie cywilizacja uwolniła się od kruszca, pojawił się ten pieniądz papierowy, czyli różnego rodzaju dokumenty, zaświadczenia, poświadczenia, weksle, papiery dłużne, listy zastawne, konosamenty, na które można było się wymieniać, zamiast jeździć z całym towarem i na których można było nakręcać cały interes. Pojawił się nowy rodzaj pieniądza i w tym momencie wydawało się, że cywilizacja wystartuje do przodu i wystartowała.
I tak było bardzo długo, bo było do XX wieku i ten pieniądz, nawet jeżeli to był kredyt, to Państwo mogliście poszukując pieniądza, wybrać sobie różne miejsca, skąd ten pieniądz dodatkowy można było wziąć. Oczywiście zawsze można było wziąć od lichwiarza, ale to tylko wtedy, kiedy byłeś za biedny, żeby mieć dostęp do tańszego pieniądza albo kiedy, no cóż, z powodu jakiejś złej historii, złego wydarzenia, zarazy, jakiegoś kataklizmu, wojny, nagle wszyscy potrzebowali tego pieniądza i pieniądza na rynku w tym okresie miało prawa zabraknąć. Ale zwyczajnie nie było żadnych ograniczeń, żeby powstawały różnego rodzaju domy bankowe, towarzystwa bankowe, spółki czy spółdzielnie, które by swoim członkom pożyczały pieniądze i to pożyczały i te pożyczki były tanie.
To były pożyczki, które były tanie, doraźne, które były zwracane i które uzupełniały nasze braki, jeżeli np. chcieliśmy zakupić dodatkowy kawałek pola, dodatkowy kawałek ziemi albo chciał inwestor wybudować fabrykę albo chciał kowal wyposażyć w swój warsztat pracy, czyli kuźnię. Więc w takich sytuacjach ten dostęp do pieniądza nagle był potrzebny i ten dostęp do pieniądza znajdowano.
I generalnie rzecz biorąc, jeżeli by to w tym kierunku szło, to biorąc pod uwagę, że w pewnym momencie tanie kredyty zaczęły udzielać państwa jako najbardziej, najbogatsze organizacje i takie dbające o swoje społeczności, tak było w II Rzeczpospolitej, która była bardzo biednym państwem, ale które jednak rozwijało tanie kredytowanie. Tanie kredytowanie było na ziemiach polskich już wcześniej pod zaborami i powstawały różnego rodzaju towarzystwa, kasy. Ja tu mam taką, proszę spojrzeć, to jest z 1882 roku, taka książka, wykaz Stowarzyszeń Zarobkowych i Gospodarczych w Galicji i Księstwie Krakowskim.
W tym wykazie tych towarzystw jest po prostu od cholery. Jeżeli ktoś chciał, miał potrzebę pożyczyć pieniądze pod inwestycje, to mógł się to udać. To bardzo wielu takich towarzystw i jeżeli był osobą wiarygodną, a zawsze jest badana wiarygodność, to towarzystwo go przyjęło. I to był pieniądz tani. Później w PRL-u nawet mieliśmy kasy zapomogowo-pożyczkowe w zakładach pracy, które organizowały tani pieniądz. Ktoś powie, ale one nie organizowały emerytur.
Tak, no wiadomo, że Bismarck wymyślił państwowy ZUS, chociaż na ziemiach polskich pierwsze emerytury to były organizowane dla własnych pracowników, przez przemysłowców. Takie emerytury proponował swoim wykwalifikowanym robotnikom Cegielski. Proponowano w zakładach żyrardowskich polskie koleje. Teraz Polska Kolej Warszawsko-Wiedeńska jeszcze wtedy też proponowała emerytury pracownicze. W tym momencie to oczywiście przyjęło państwo, które sobie policzyło, że jako że rodzina miała średnio od trzech do czwórki dzieci, po prostu populacja ciągle wzrastała, obliczono sobie, że wzrost populacji to jest po prostu ciągłe zwiększanie się składek, więc zapotrzebowania będzie zawsze dużo mniej niż tych środków w budżecie. To się teraz skończyło, demografia się odwróciła.
Obciążenia są w tej chwili tak duże, że tych pieniędzy na emeryturę brakuje. Ale brakuje nam też pieniędzy w takim obrocie. Po prostu my w tej chwili tego wynagrodzenia dostajemy za mało, żeby sobie tych pieniędzy na cokolwiek odłożyć.
To wynika z tego, że państwo, tak zwane państwa opiekuńcze, które wprowadzono, sobie policzyło, ile może bezkarnie, na zasadzie salami, ukraść, zabrać pieniędzy człowiekowi, który pracuje. Otóż wymyślono to sobie tak, i to jest, powiedziałbym, wymysł korporacyjny, komunistyczny, ale nie tylko. Generalnie wszystkich państw tak zwanych socjalnych czy nieopiekuńczych wymyślono sobie tak, że póki człowiekowi starcza na jedzenie i na fundamentalne potrzeby, ubranie w ciągu miesiąca, to on nie będzie się buntował. Więc metodą salami, wprowadzając różnego rodzaju podatki, daniny, opłaty, obciążenia, obowiązkowe ubezpieczenia, my, państwo, może po prostu określoną ilość pieniędzy zawierać. I w polskim państwie to jest jakieś 75%, jeżeli by policzyć cały majątek, jaki my wypracowujemy w ciągu miesiąca, czyli to, co warta jest nasza praca, i potem od tego odjąć wszystkie obowiązkowe ubezpieczenia, obowiązkowe koszty, które musimy ponosić, opłaty, podatki, zaczynając od podatku dochodowego, poprzez VAT, kończąc na akcyzie i podatkach od nieruchomości, to okaże się, że nam zostaje tylko 25%. Chodzi o to, żeby nam zostawało tyle, żeby nas stać było na życie codzienne, czyli żebyśmy się nie buntowali, ale żeby nas nie stać było na bogacenie się, nie stać było na inwestowanie, nie stać było na przykład na dodatkowe nieruchomości z własnych środków. Dlaczego? Dlatego, że dodatkowe nieruchomości na przykład to jest podstawowa, taka powiedziałbym dalekowzroczna potrzeba każdej rodziny, no bo te dzieciaki muszą gdzieś mieszkać, bo każda rodzina, nawet jeżeli tylko z ojca i matki rodzi się dwójka dzieci, no to każdy chce pójść na swoje, czyli dla każdej rodziny potrzebne są i to jak najszybciej dwa mieszkania. Więc jeżeli by rodzinę było stać na to, że odłoży te pieniądze, to wtedy by te dwa mieszkania sobie kupowali, ale i po pierwsze, nie dałoby rady nakręcić konsumpcji, dlatego, że każdy by wiedział, że odkładanie ma sens, że oszczędzanie ma sens, więc by nie trwonił co dzień pieniędzy na jakieś tam bezsensowne zakupy, na jakieś tam bezsensowne wyjazdy, na reagowanie na reklamy, nie robiłby tego, ponieważ by odkładał to u siebie, gdzieś tam do szuflady, do skarpety, jak to się mówi, tezauryzowałby, bo miałoby to sens, bo wiedziałby, że odkładając przez 10 lat, po 10 latach, będzie miała na pierwsze mieszkanie dla dziecka, dla pierwszego dziecka, a po następnych 10 latach, rodzina będzie miała na drugie mieszkanie dla drugiego dziecka, i kto by na tym nie zarobił? Nie zarobiłyby na tym wszystkie korporacje, które żyją z konsumpcji i które są bardzo wpływowe w dzisiejszych państwach, no i kto by na tym nie zarobił? Nie zarobiłby system bankowy, dlatego, że niepotrzebne by były kredyty, ale ktoś powie, no dobrze, ale przecież kredyty, czyli różnego rodzaju pożyczki możemy wziąć wszędzie. Otóż nie. Tak kiedyś było. Kiedyś mogliśmy wziąć wszędzie. Mogły powstawać właśnie wszędzie kasy zapomogowo-pożyczkowe, mogły powstawać różne towarzystwa zarobkowe, gospodarcze, towarzystwa pożyczkowe, towarzystwa kredytowe. Towarzystwo to było coś innego niż firma lichwiarska, niż firma pożyczkowa, dlatego, że towarzystwo pożyczało swoim własnym członkom. Więc chodziło o to, żeby te pożyczki, te kredyty, były jak najtańsze. Czyli nawet jeżeli były na procent, to one były na procent niewielki. Często w ogóle nie były na procent. Nie były oprocentowane. Jak ktoś mnie słucha, kto ma tyle lat, co ja, albo więcej, to wie, że pożyczki w zakładach pracy, z których często robiliśmy remont mieszkania, z których często dokładaliśmy się do tego, żeby sobie kupić samochód, żeby kupić meble, one nie były oprocentowane.
Czyli to był dostęp do taniego pieniądza. To się skończyło. Tego nie ma.
Jakieś kilkanaście lat temu na zachodzie ukazała się książka, która opisywała, jak można masowo robić pieniądze na biednych. Przede wszystkim trzeba dać im możliwość kredytu bardzo drogiego, dlatego, że w przypadku biednych osoba biedna to nie jest tak, że jest to osoba bez majątku. Bardzo często osoba biedna ma to swoje mieszkanko, ma to swoje poletko, z którego się ledwo utrzymuje, albo którego nie wykorzystuje, ale ma. Ma ten swój domek, tą swoją działeczkę, ma tą swoją emeryturkę, ma tą swoją ręcinę i z niej korzysta. Więc jest sposób na to, żeby położyć na tę łapę. Pod warunkiem, że po pierwsze zamknie się swobodny dostęp do pieniądza. To jest jedna rzecz. Że jak takiej osobie zabraknie, to będzie musiała pożyczyć. Nie będzie mogła się udać gdziekolwiek, żeby pożyczyć, tylko będzie się mogła udać jedynie do banku lub do firmy lichwiarskiej, której właścicielem, jak się dobrze przyjrzymy, też jest bank. Jeżeli tą pożyczkę odda z wielkim procentem, bardzo dobrze. Jeżeli ten kredyt odda, dobrze. Bank zarabia na biednych. Jeżeli nie odda, równie dobrze. To się go zlicytuje. To się wejdzie na takiej osoby, na rachunek bankowy, na tą emeryturę, na tą ręcinę lub też zmusi się ją poprzez agresywną windykację, żeby wyskoczyła, żeby spieniężyła. To, co ma tam w domu odłożone, czyli tą biżuterię, te papiery wartościowe, które gdzieś tam jeszcze może jakieś leżą, te złote świnki, jak to się mówi. Wszystko to jest do wzięcia, jeżeli do człowieka się odpowiednio podejdzie. Ale musi być bardzo dobrze zorganizowana zmowa i ograniczone możliwości dostępu do pieniądza. Państwo, które jest bardzo podatne na działania banków, na działania lichwiarzy, korporacji, one temu sprzyja. Czyli zamyka możliwości udzielania kredytów przez inne podmioty. Teraz już nie możecie sobie Państwo bez zgody KNF-u, bez zgody Państwa założyć takiego towarzystwa kredytowego i pomagać sobie udzielając z własnych składek kredyty takie operacyjne potrzebujące. Nie możecie tego robić. Tą możliwość zamknęło Wam Państwo. Parafie nie mogą pożyczać pieniędzy.
Skoki zamieniono na włączono w system bankowy. Przy okazji każda afera skoków, które w pewnym momencie przed wejściem w system bankowy po prostu były dominowane przez różnych szalbierzy i wypompowywane były środki, te afery pomogły przekonać Was, że banki są lepsze niż cokolwiek innego. Banki mają zmowę jeżeli chodzi o umowy i mają jedno prawo bankowe, więc nie macie dużego wyboru.
To wszystko jest kredyt drogi. Mało tego, czym droższy dla Was, tym tańszy dla banku. Dlaczego? Bo pieniądz jest cyfrowy. Bo pieniądz jest dłużny. Bo pieniądz jest skierowany. Bo bank nie potrzebuje żadnego pieniądza teraz, żeby Tobie udzielać kredytu. Bank po prostu wprowadza w system nadpisywania środków po prostu pieniądzem cyfrowym. Tak? Pieniądzem, który jest teraz preferowany. Dlaczego jest taka walka z gotówką? No właśnie dlatego, żebyś był wskazany na system bankowy, żeby można było kontrolować, żeby nie stać Ci było na inwestycje. Żebyś musiał brać te pożyczki. Żebyś nie mógł odłożyć. Jeżeli system się zorientuje, że ludzie mają troszkę więcej pieniędzy, bo system będzie kontrolował każdy pieniądz, bo każdy pieniądz będzie rejestrowany. Będzie to pieniądz cyfrowy. To będzie zwiększał koszt działania systemu dla człowieka. Czyli będzie zwiększał tą daninę publiczną, ten poziom poboru środków od Ciebie, ten koszt Twojego życia w systemie, żebyś się nie bogacił, żebyś musiał korzystać z systemu bankowego. Żeby najważniejsze dla Ciebie to nie była przedsiębiorczość. Bo przedsiębiorczość mają zapewnić korporacje. Przedsiębiorczość ludzi zwykłych, taka zaradność, samodzielność, takie małe firemki, to jest coś, co się systemowi nie podoba. Bo to jest tylko kontrolować. Więc będzie się tą przedsiębiorczość obciążało dodatkowymi kosztami. Są to koszty np. księgowe. Jeżeli się wprowadza rozbudowaną sprawozdawczość, rozbudowane systemy księgowe, systemy kontroli, obarczone wielkim ryzykiem kar, to nagle okazuje się, że przedsiębiorca nie wydaje najwięcej pieniędzy na surowce, na wykwalifikowanych pracowników, tylko wydaje największe pieniądze na księgowego i doradcę podatkowego, żeby prowadził te strasznie rozbudowane przez system zasady sprawozdawczości księgowej za wielkie pieniądze, ponieważ ryzyko pomyłki, jednej pomyłki, może zrujnować poprzez narzut finansowy, narzut skarbowy, poprzez to co może Ci zrobić Krajowa Administracja Skarbowa, może zrujnować najlepszy biznes. Cała reglamentacja tzw. administracyjno-prawna, czyli koncesje, zezwolenia, to wszystko ma Ci ograniczyć możliwości działania, bo z koncesjami, z zezwoleniami nie mają problemu wielkie korporacje. Ty musisz pracować w wielkiej korporacji. Korporacja wyda Ci zaświadczenie, które Ci ułatwi wziąć kredyt. Chodzi o to, żebyś brał ten kredyt. Jak weźmiesz ten kredyt, to już musisz pracować w tej korporacji, bo tam jest marnie, ale najbezpieczniej. I chodzi o to właśnie, że w tej mojej gawędzie, żebyśmy zrozumieli, że jesteśmy osaczani i że to, że się buntujemy, to, że walczymy z bankami, to jest tak naprawdę działalność prospołeczna, bo my dokonujemy ciągle wyłomu w tym systemie. Jeżeli tych wyłomów nie będziemy dokonywać, jeżeli będziemy podatni, jeżeli będziemy ulegli, to tak naprawdę nagle się okaże, że bardzo nam się wydziela dostęp do pieniądza, tak bardzo, że już nie możemy nic na to poradzić, bo zniknęła gotówka, bo pieniądz stał się czasowy, bo dodatkowo możliwości naszego życia są ograniczone, bo będzie badany, czy nasze działanie nie obciąża na przykład zbyt mocno ślad węglowy, poza tym wszelka samodzielność to jest coś niewłaściwego, to jest coś, co należy wyrzucić. W tym wszystkim chodzi o jedno, o ograniczenie dostępu do pieniądza, o to, żebyś nie mógł swojej pracy zamienić na zysk, na zysk na tyle duży, żebyś mógł z tego zysku finansować swoje życie, swoje dalekosiężne marzenia i zamiary, czy chociażby zabezpieczyć rozrastającą się rodzinę. To wszystko powoduje, że ludzie zaczynają widzieć, że dużej rodziny się nie opłaca mieć.
To wszystko powoduje, że nagle mamy do wyboru albo pójść w stres walki z systemem, do czego ja namawiam, bo systemowi nie wolno tego ułatwiać, albo poddajemy się, ale wtedy nam środki majątkowe gromadzone przez pokolenia zaczynają topnieć. Właśnie o to chodzi. Biednych, czyli niezwykłych ludzi w tej chwili się drenuje, wywłaszcza. Są całe systemy ułatwień, instancji, są same systemy ułatwień prawnych, ale także powiedziałbym takich praktycznych, stosowanych czy przez sądy, czy przez urzędy, jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju windykacje, wszelkiego rodzaju drenowanie, czy tak zwane dojeżdżanie dłużnika, czyli odzyskiwanie wierzytelności. To wszystko jest oparte na wielkim kłamstwie. My już nie mamy prawie żadnej swobody, ale ten wąski pasek swobody jaki mamy powinien nam zapalić już nie tylko taką lampkę w głowie, ale przede wszystkim powinien nam w głowie uruchomić taką syrenę alarmową, która mówi dosyć tego.
Nie poddajemy się. Nie dajmy się. Zauważcie, że przy tym społeczność różnymi sposobami prawnymi została pozbawiona możliwości buntu. Nie możemy sobie powołać referendum i zmienić w wyniku referendum bez współpracy z politykami zmienić polityków. Nie możemy tego zrobić. Nie możemy nawet skutecznie się zbuntować, bo nie mamy dostępu do broni. Obcina się społeczeństwu wolność, możliwości działania, a także obcina się możliwość okazania nieposłuszeństwa. Więc jeśli jeszcze masz teraz jakąkolwiek możliwość postawienia się chociażby systemowi bankowemu rozszerzenia sumie tego dostępu do pieniądza to nie miej skrupuł. Dlatego, że jakby to powiedzieć Gombrowiczem upupiono nas maksymalnie.
I na sam koniec po prostu nie dajmy się. Nie dajmy się upupiać. System, jeżeli nie zostanie domknięty to w pewnym momencie on się zawali. Dlatego, że nie ma systemu doskonałego to jest po pierwsze, a po drugie w pewnym momencie bandyci, którzy stoją na jego czele lub z niego najbardziej korzystają zaczynają się między sobą zleć ołówki. Jeżeli mają co kraść to każdy z bandytów jest zaspokojony. Ale gdzieś środki się kończą. Gdy jakby to powiedzieć nie jest łatwo. Więc wtedy jeden bandyta stwierdza, że dużo łatwiej jest po prostu okraść innego bandytę albo wyrzucić innego bandytę słabszego z interesu. Napuśćmy ich na ziemię.
Frankowcze pokazali, że taki opór że powództwa masowe to nie są masowe powództwa, ale takie bardzo duża ilość powództw przeciwko bankom przynosi efekt. Zróbmy to z kredytami złotówkowymi. Nie dajmy się roszczeniom bankowym.
Nie dajmy się roszczeniom windykatorów. Poznajmy to prawo. Poznajmy możliwości działania.
Nie dajmy sobie wmówić, że kredyty się dziedziczy, bo jest to oszustwo systemowe. Stawiajmy się przeciwko temu. Bo inaczej po prostu w pewnym momencie zabraknie nam środków i możliwości na wszelki opór.
Miała być gawęda poświąteczna, a zrobiło się rewolucyjnie. A może tak właśnie ma być. Dziękuję.