Postanowiłem zacząć od takiej rzeczy, która, od tematu, który może być interesujący dla wszystkich bez względu na kwestie pokoleniowe, który dotyczy dziedziczenia lub niedziedziczenia kredytów. Powszechnie mamy do czynienia z taką powszechną narracją, która od razu powiem Państwu, że jest kłamstwem i z której wynika niezwykłej walki, szalbierstwo, jakie się odbywa na Polakach, szalbierstwo bankowe od jakichś 20-25 lat. Mówiono Polakom, mówiono osobom fizycznym, że umowy kredytu się dziedziczą.
To jest wbrew temu, co stanowi polskie prawo, ale to spowodowało, ta taka powszechna narracja spowodowało, że doprowadzono do tego, że masowo, na wielką skalę od 20 lat banki wymodziły, ja nie wiem nawet jakie to są kwoty, ale podejrzewam, że z jednej strony wymodziły miliardy złotych i to naprawdę grube miliardy, to są na pewno dużo większe kwoty niż wszystkie kredyty bankowe razem wzięte, bo to dotyczy dużej ilości spadków. A jeżeli nie wymodziły, czyli nie przekonały spadkobiorców, że im należy spłacać ten kredyt, nazwijmy to przerwany śmiercią kredytobiorcy, to doprowadziły do wypłaszczenia, do egzekucji z majątku. Wiele, wiele osób, których ta egzekucja nie powinna dotyczyć. Mówimy tu o licytacji nieruchomości, o przejmowaniu licytacji ruchomości, o zmuszaniu ludzi w wyniku nacisku komornika do wyprzedawania się. No i jeszcze jest jeden aspekt, którego koszt społeczny nie jest znany, ale który jest na pewno dominujący, że wiele osób, które mogłyby zostać spadkobiercami i korzystać z majątku spadkodawcy ze strachu przed kredytem, po prostu rzekło się tego spadku, rzekło się swoich praw spadkobiercy, po prostu poszli do notariusza i złożyli oświadczenie, że oni tego spadku nie chcą.
I po pierwsze, zanim tutaj zaczniemy, zanim Państwu wytłumaczę, na czym polega to kłamstwo, bo nie chciałbym, żeby to spotkanie trwało zbyt długo, ale żeby wszystkie najważniejsze rzeczy padły, to ja chciałem powiedzieć, że tam na zewnątrz, przed salą, jest przy stolikach mój zespół, pracowników kancelarii prawnicy warszawskiej i Fundacja Anioły Sprawiedliwości, z którymi się można umówić, żeby można było zanalizować Państwa sprawę, Państwa spół z bankiem, jeżeli do kogoś z Państwa bank wystąpił czynnie z pismem, listem, wezwaniem jakimkolwiek o zapłatę, nic tam, mam nadzieję, się nie stało nikomu, jeżeli bank wystąpił z roszczeniem, nie tylko z powodu spadkowych, ale z każdych, bo ja nie wiem, jakie powody spowodowały, że Państwo tutaj jesteście, może tylko ciekawość, macie zupełnie inną sprawę, ale tam na zewnątrz można podejść do stolika, można się umówić na przekazanie dokumentów, jeżeli ktoś ma jakiś dokument, my ten dokument od razu możemy zeskanować, przyjąć, żebyśmy mogli przetwarzać Państwa dane osobowe i analizować dokumenty, tam jest takie oświadczenie, które wtedy, jeżeli ktoś chce z nami, chce żebyśmy zaczęli analizę jego spraw, takie oświadczenie trzeba podpisać na Fundacji, ja od razu mówię, że analiza spraw jest u nas bezpłatna, to znaczy można przyjść z dowolną sprawą, zapytać się, mam taką, mam taką sprawę, czy Państwo tą sprawę weźmiecie i my sprawdzamy, czy w ogóle możemy pomóc i wtedy sprawdzamy, tak naprawdę, co to jest za sprawa, jaki jest koszt ewentualnie obsługi, czy my w tej sprawie możemy pomóc, czy jest szansa, no i wtedy rozmawiamy z taką osobą zainteresowaną, mówimy, dopiero wtedy sprawa tak wygląda i albo się na coś umawiamy, albo nie, jeżeli się umawiamy, Kancelaria podpisuje kontrakt i tego kontraktu dotrzymuje, zawsze dotrzymujemy kontraktu.
Drugi dokument, który Państwo otrzymacie, to są zasady, jak działa polskie prawo spadkowe, czyli kto po kim dziedziczy i w jakiej sytuacji, bo to nie jest wcale takie proste. Chodzi o to, że zanim ktoś się zrzecze spadku, żeby wiedział, czy w ogóle jest w zagrożeniu i też chodzi o to, żeby zrobił to w sposób przytomny, ale także chodzi o to, żeby jeżeli chce komuś zostawić jakiś majątek, to żeby wiedział, kto się po niego może upomnieć i w jakiej sytuacji, także tutaj to jest rozpisane i to jest dziedziczenie ustawowe bez testamentu, bo w testamencie my możemy uposażyć jako spadkobiercę dowolną osobę, przy czym jeżeli to będzie spadkobierca, który nie będzie na tej liście, czyli jakaś osoba życia zupełnie, albo organizacja, albo Kościół, albo ktoś tam, spoza listy spadkobierców ustawowej, to trzeba zawsze mieć pod uwagę, że w przypadku takiego testamentu sprawa też będzie z uczestnictwem miasta. Dlatego, że Urząd Miasta, Urząd Gminy zawsze wtedy bierze udział w takim postępowaniu spadkowym. Inaczej, sąd ma obowiązek Urząd Miasta, Urząd Gminy wtedy zawiadomić. To jest takie coś, takie zaproszenie. Jako, że spadkodawca, to będzie głównie wtedy, kiedy nie będzie spadkobierców ustawowych.
Jako, że spadkodawca dokonał zapisu testamentowego na zupełnie trzecią osobę, to sąd zaprasza, że proszę Państwa spróbujcie taki testament podważyć i zaprasza miasta. I to już jest jeden z takich działań sądowych polskiego prawa, który według mnie jest naganny, ale niestety to tak jest. I trzeci dokument, jaki Państwo otrzymacie, ja o tym powiem, to jest taki samouczek, jak się zarejestrować w dwóch portalach sądowych.
Mamy dwa portale sądowe, portal e-sądu i portal informacyjny sądu polskiego. Proszę Państwa, teraz w tym roku jest już absolutny obowiązek, że każda sprawa sądowa musi być zarejestrowana i musi być wgrana przez sąd do portalu sądowego. Więc zamiast czekać, aż coś dostaniemy po prostu i się zastanawiać co, ja zachęcam, żeby każdy świadomy obywatel sobie założył ten portal sądowy i sobie podglądał, czy ktoś czasem sobie tam na niego ząbków nie ostrzy, bo to nie jest prawda, że my musimy mieć świadomość jakiegoś roszczenia czy długu.
Bardzo często ludzie są zaskakiwani różnego rodzaju roszczeniami, nie spodziewają się, a najgorsze, kiedy sprawa się toczy poza ich percepcją, ponieważ na przykład wezwania szły na już dawno nieaktualny adres i potem nagle przychodzi komornik, a my nie wiemy z jakiego tytułu, a tak się w Polsce niestety dzieje. Więc dobrze zalogować się w portalu informacyjnym, zalogować się w portalu e-sądu i mieć po prostu walczenie. Lepiej działać prewencyjnie.
Jest też nasza ulotka, gdzie są zasady, gdzie jest opisane czym my się zajmujemy i jakie są zasady w ogóle działania. W kancelarii jest taki też samouczek. Ja zachęcam Państwa, żeby po spotkaniu sobie podejść do stolika i to wziąć.
Także tak to wygląda, a teraz chciałbym króciutko, na tyle na ile jestem w stanie Państwu to przekazać, wyjaśnić kwestię dlaczego nie czyścimy kredytów. Proszę Państwa, to co ja mówię teraz nie trzeba notować, bo z drugiej strony tego grafu, te podstawy prawne, o których ja powiem, one są napisane. Czyli z jakiego tytułu, co nas chroni, jakie, jak to mówią ludzie, którzy zadają pytania, jakie paragrafy nas chronią przed tym problemem, przed dziedziczeniem kredytu.
Proszę Państwa, przede wszystkim należy rozróżnić dwa stany. Jeden stan to jest kredyt, który jest podpisany przez kredytobiorcę samodzielnie i kredytobiorca tą umowę kredytu realizuje. I w pewnym momencie podczas realizacji tej umowy kredytu kredytobiorca umiera. Jak się wtedy zachowuje bank? I to jest typowe zachowanie. Bank kontaktuje się z potencjalnym spadkobiercą, czyli małżonkiem, dziećmi. To jest najczęstsze takie postępowanie spadkowe.
I mówi tak. Proszę bardzo, tutaj osoba zmarła, miała kredyt, ten kredyt nie został spłacony, no albo pan, pani spłaca ten kredyt dalej, albo my występujemy, czyli bank, na drogę sądową i przyjdzie komornik, który zlicytuje tą nieruchomość, która była wzięta na kredyt, albo przyjdzie komornik i dokona egzekucji z pana pensji, z pani renty, emerytury, ponieważ ktoś przecież ten kredyt musi spłacić. I to jest, proszę państwa, właśnie kłamstwo. Dlatego, że zgodnie z artykułem ósmym kontekstu cywilnego umowa podpisania z osobą fizyczną wygasa w momencie, kiedy ta osoba fizyczna umiera. I to jest koniec. Tu, jeżeli jest, wygasa umowa kredytu, bo to jest ten stan, kiedy ta osoba płaciła. Nie było żadnych zaległości. Nie było długu. Jeżeli były raty kolejne, to przyszły.
Artykuł ósmy kontekstu cywilnego mówi krótko mówiąc o tym, że tylko osoba żyjąca posiada zdolność prawną. Czyli może tylko osoba żyjąca może zawierać zobowiązania, ale tylko osoba żyjąca też ma prawa. Gdyby było inaczej, to nie moglibyśmy pochować zmarłego, bo odpowiadalibyśmy wtedy za uprowadzenie i zamknięcie w osobnym miejscu tej osoby nieżywej. Tylko osoba żyjąca ma prawa i może zawierać zobowiązania. Więc raty przyszłe nie dotyczą osoby zmarłej, bo ta osoba po prostu już nie żyje. Jeżeli tylko osoba żyjąca może zawierać zobowiązania, więc w momencie śmierci wszelkie kontrakty, wszelkie umowy wygasają z taką osobą. Chyba, że dokładnie prawo wskazuje na jakiś wyjątek. I mamy taki wyjątek w prawnie. On jest określony w artykule 922 kontekstu cywilnego ust. 2 On mówi o tym, że jeżeli jest jakaś umowa, która zawiera uposażenie osoby, która nie jest spadkobiercą, to taka umowa po śmierci dalej funkcjonuje. I Państwo znacie taką umowę. To jest zwykła umowa ubezpieczenia. To jest po to, że jeżeli zawieramy z ubezpieczycielem umowę ubezpieczenia o naszej śmierci, uposażamy kogoś, to żeby ta umowa z naszą śmiercią nie wygasła. I to jest jedyna umowa, która nie wygasa. Mogą nie wygasać umowy, które dotyczą jakichś działań jako firma. Wtedy są dodatkowe przepisy mówiące, co się dzieje z firmą, np. działalnością gospodarczą po śmierci tego, co prowadzi działalność. Ale generalnie ten przepis mówi, że wszystkie umowy, które mają charakter osobisty, wygasają ze śmiercią tego kontrahenta. I taką umową jest też umowa kredytu. Jeżeli ona wygasa w momencie śmierci, to nie ma co dziedziczyć. Ktoś powie, ale to jest dziwne, dlatego że co z tym kredytem? No bank jest instytucją profesjonalną.
Bank wiedział od zawsze, od kiedy istnieje taki zapis w prawie cywilnym, a w polskim prawie cywilnym taki zapis istnieje, nawet jak jeszcze polski nie był, jak jeszcze był kodeks Napoleona. Czyli od ponad 200 lat bank wiedział, że taka umowa wygasa. No i się zabezpieczał.
Jak? Zakazał kredytobiorcy ubezpieczyć się na wypadek śmierci i przekazać cesję bankowi. Albo bank ubezpieczał się na wypadek śmierci kredytobiorcy i taki bank wtedy w przypadku takiej śmierci mógł obciążyć tym ryzykiem, ubezpieczyć się. I jeżeli ktoś brał kredyt, to bardzo często się spotkał z tym, że bank wymusza takie ubezpieczenie na wypadek śmierci, ma wiem, że tobie się to przyda. No temu, co w tym ubezpieczeniu ma zrealizować fakt śmierci, to się tobie niewiele przyda, tak? Bo on umrze. Natomiast takie ubezpieczenie nie miałoby sensu, gdyby kredyt się dziedziczył. No bo po co bank miałby nakłaniać do zawierania takiego ubezpieczenia? Przecież zawsze miałby do kogoś, do kogo wystąpić roszczenie. Nawet jakby się wszyscy rzekli tego spadku, jakby wszyscy powiedzieli u notariusza, że nie chcą być spadkobiercami, to na sam koniec, zgodnie z polskim prawem, spadkobiercą jest, w przypadku jak ktoś umrze w Polsce, to dana gmina, dane miasto, które nie ma prawa się rzec spadku, musi go przyjąć. A w przypadku, jak ktoś umrze za granicą, na przykład pracując za granicą, albo metod stały jeździe, spadkobiercą ostatecznym, jakby się wszyscy rzekli, jest państwo polskie. Więc wydaje się, że w sytuacji, jakby się dziedziczyło ten kredyt, to wtedy, no cóż, ktoś jest lepszym płatnikiem niż ostatecznie gmina albo państwo.
To są instytucje bogate i te instytucje na pewno można wyścigać i nie trzeba się przed nimi chronić, zawierając ubezpieczenie od święci kredytobiorcy. Więc sens ubezpieczenia od śmierci kredytobiorcy nakłaniania banku jest tylko wtedy, proszę państwa, kiedy kredytu się nie dziedziczy. A nie dziedziczy się, bo ta umowa kredytu wygasa.
A ktoś się zapyta, bo tutaj jest szereg problemów i szereg argumentów, tak zwanych argumentów, banków i prawników, którzy banków reprezentują, banki reprezentują. No dobrze, a kredyt może wygasać, umowa wygasa, ale zostaje hipoteka, jeżeli to był kredyt wzięty na hipotekę. No więc ona też nie zostaje. Ponieważ hipoteka, czyli wpis w dziale czwartym do księgi wieczystej zabezpieczenia umowy kredytu, tak zwana hipoteka umowna, to jest zabezpieczenie dodanej umowy. Nie ma w polskim systemie prawnym takiej sytuacji, żeby istniało zabezpieczenie umowne bez istnienia umowy. Jeżeli umowa kredytu wygasa, wygasa też hipoteka.
Oczywiście ona sobie tak się nie wygasi, bo nie ma takiego systemu. Trzeba w sposób mądry wystąpić o wykreślenie hipoteki. To się odbywa w ten sposób, że powinniśmy wystąpić do banku o wydanie zaświadczenia o wygaśnięciu umowy kredytu ze względu na śmierć jedynego kredytobiorcy i na podstawie takiego zaświadczenia sąd wieczystoksięgowy tę hipotekę wykreśli.
Oczywiście jeżeli bank nie będzie chciał wydać takiego zaświadczenia, a bank, no nie po to państwa oszukuje, że dziedziczycie umowę kredytu, żeby tak łatwo wykonać krok w tył i wydać zaświadczenie. On będzie twierdził, że nie wyda, że nie, że umowę kredytu się dziedziczy, więc my musimy wtedy ten bank do tego zmusić i niestety zmusić trzeba bank sądownie. Więc wtedy to spadkobierca będzie osobą atakującą, czyli będzie osobą, która wystąpi z roszczeniem do banku o wydanie zaświadczenia, o wydanie tak zwanego miejscu mazalnego, na podstawie którego wykreśli tą hipotekę. A jeżeli bank tego nie zechce, to spadkobierca ma prawo wystąpić z powództwem o to, żeby sąd zmusił bank do wydania takiego zaświadczenia, ewentualnie wystąpić z powództwem po prostu o wykreślenie hipoteki w związku z wygaśnięciem nieistnienia umowy kredytu. I to o czym mówię to jest zasada kardynalna, którą jakby większość prawników i większość Internetu sobie pominęły.
Ludziom wmówiono, że kredyt się dziedziczy, ponieważ artykuł 922, który mówi o masie spadkowej, mówi o tym, że z obowiązania spadkodawcy wchodzą w masę spadkową. Tyle tylko, że umowa kredytu, ona w momencie śmierci jeżeli nie była spłacana na bieżąco, ona nie była żadnym zobowiązaniem, które zostało. To była umowa. To była dokładnie taka sama umowa z punktu widzenia prawa cywilnego, jak Państwo macie umowę o pracę, umowę o zlecenie, umowę o dzieło. Jeżeli umrze kontrahent, który zobowiązał się do wykonania dzieła, to nikt nie wymaga od niego spadkobierców, żeby to dzieło dokończyli. Bo synowie nie muszą dokończyć malowanego obrazu, który został zlecony, nawet jeżeli w całości za ten obraz zapłacono.
Pracodawca nie wzywa spadkobierców do dokończenia umowy o pracę. No nie ma takiej sytuacji, byłoby to potraktowane przez każdego zdrowego członka, myślącego jako jakiś rodzaj absurdu, niewolnictwa. Dlatego, że te wszystkie umowy o pracę, o dzieło, o zlecenia, jak i umowy kredytu, są określone w punkcie drugim artykułu 922, są określone jako umowy, które mają charakter osobisty. Czyli zostały zawarte nie z jakąś organizacją, nie z jakąś instytucją, tylko z danym człowiekiem ze względu na jego osobiste walory, ze względu na to, kim ten człowiek jest. Pracodawca zatrudnia określonego człowieka o określonych umiejętnościach, w określonym wieku, o określonych atutach, określonym doświadczeniu, teraz będzie gorzej, ale też danej punkcji. Natomiast nie jest mu wszystko jedno, kto tą pracę wykona. Podobnie zleceniodawca, podobnie ten, kto zamiera z kimś umowę o dzieło. Ma wykonać ten, którego osobiste walory dają gwarancję, a przynajmniej wysokie prawdopodobieństwo że on to dzieło jest zdolny wykonać, nikt inny. I bardzo podobnie jest z umową kredytu. Umowa kredytu ma charakter osobisty. Dlaczego? Dlatego, że zgodnie z prawem bankowym i dlatego, że zgodnie z orzecznictwem, teraz już coraz powszechniejszym i polskich sądów, i Sądu Najwyższego, i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zawarcie kredytu musi być obowiązkowo poprzedzone badaniem zdolności kredytowej kredytobiorcy. Bez badania zdolności kredytowej kredytobiorcy bank nie ma prawa podpisać umowy kredytu. Jeżeli to pan zrobi bez badania zdolności kredytowej, to zgodnie z orzecznictwem obecnym i z zapisami prawa kredytobiorca jest zwolniony ze spłaty takiego kredytu. Nie musi go spłacać, ponieważ bank nie wykonał podstawowej czynności, czyli nie zbadał zdolności kredytowej kredytobiorcy. A od czego zależy zdolność kredytowa kredytobiorcy? Ano od wielu czynników, w tym są to głównie czynniki osobiste. Zależy od wieku, zależy od wykonywanej i wyłączonej pracy, czyli zatrudnienia, zależy od umiejętności, zależy od sytuacji rodzinnej, czyli czy ta osoba jest w związku małżeńskim czy nie jest w związku małżeńskim, zależy od stanu zdrowia, zależy od tego, jak ta osoba w trakcie swojego życia postępowała względem innych zobowiązań.
To są wszystko czynniki o charakterze osobistym, osobowym. Tak jak pracodawca zawiera kontrakt z pracownikiem, bo on chce z jego doświadczeniem, z jego wiekiem i z jego umiejętnościami, tak bank podpisuje umowę kredytu z danym kredytobiorcą, który będzie mu po pierwsze gwarantował, że ta umowa kredytu zostanie spłacona i będzie mu gwarantował, że środki wzięte z tej umowy kredytu zostaną wykorzystane w taki sposób, jaki bank sobie życzy. I po to jest to badanie zdolności kredytowej. A jeżeli jest to obowiązek badania zdolności kredytowej, to elementem, efektem tego badania zdolności kredytowej jest ustalona potem przez bank estymacja spłat kredytu, czyli na ile lat bank może dać taki kredyt, jakie będą raty, jakie gwarancje kredytobiorca musi złożyć. I teraz jeżeli taka umowa ma charakter osobisty, osobowy, to ta osoba jak umiera, jest zwolniona ze spłacania, bo to jest zmarły, umowa wygasa i to nie może przejść na jakąś inną osobę, nie tylko dlatego, że jest spadkobiorcą. Bo ta inna osoba może nie być w stanie, to jest tak na marginesie, jakby przechodziło, może nie być w stanie spłacać tego kredytu. Ktoś, kto ma świetną sytuację osobistą, finansową, ktoś, kto ustalił raty na kilka tysięcy miesięcznie, to jest inna osoba niż spadkobiorca. Gdzie spadkobiorcą może być osoba, która ledwo wiąże koniec z końcem albo nie ma żadnych dochodów. I taka osoba w życiu by w tym banku kredytu takiego nie otrzymała.
Ale proszę zauważyć, że bank daty przechodzi do porządku dziennego. Bank daty przechodzi do porządku dziennego, bo podstawowym wartością dla banku to jest kogoś ubrać w to rzekome zobowiązanie. To jest oszustwo. To jest rodzaj doprowadzenia drugiej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czyli namówienia innej osoby, żeby podpisała jakieś zobowiązanie odnośnie, którego spłacać normalnie nie musi. Żeby podpisała dokumenty i zaczęła spłacać zobowiązanie, którego spłacać nie musi. I to się dzieje masowo. I jeżeli Państwo zajrzycie w internet, to to jest podstawowa narracja. Kredyt jest zrównany z długami, a długi się dziedziczy. I tu jest też jeszcze ta kwestia, dlaczego kredyt nie jest długiem. Bo kredyt jest normalną umową. Umową wzajemną. Jeżeli ktoś wziął kredyt i ten kredyt spłaca, to nie jest za dużo. On po prostu realizuje kontrakt. Jeżeli Państwo podpiszecie umowę o pracę i otrzymacie od pracodawcy zadatek, to Wy nie jesteście zadłużeni. Wy po prostu otrzymaliście część wypłaty wcześniej. Dlatego bylibyście zadłużeni, gdybyście pożyczyli pieniądze od pracodawcy. Ale jeżeli pracodawca zainwestował Was w środki, to Wy po prostu się zobowiązaliście do realizacji, do wdania równoważności tych środków w formie swojej pracy. I to nie jest jakiś problem prawny czy etyczny, czy płacimy do dziesiątego danego miesiąca, czy do piętnastego, czy do trzydziestego, czy do dziesiątego następnego miesiąca. To jest kwestia naszej umowy z pracodawcą. Ale w żadnym momencie, jeżeli pracodawca realizuje umowę, to ten pracodawca też nie jest w stosunku do Państwa zadłużony, jeżeli działa zgodnie z literą umowy. A kredytobiorca spłacający działa zgodnie z kontraktem, z literą umowy. Jeżeli byłbym w zaległości, to jest inna rzecz. I teraz powiem, dług to jest zaległość. I tylko wtedy mówimy, dziedziczymy długi. Tak, długi dziedziczymy. Ale tylko wtedy, kiedy powstaje dług, kiedy powstaje zaległość. A zaległość nie może powstać po śmierci kredytobiorcy, bo zmarły nie generuje dług. Zmarły nie ma zdolności prawnej. Zmarły nie zawiera zobowiązań. Więc wszystko, co ma wejść do masy spadkowej, także dług, musi być wymagalne w momencie śmierci, czyli przed śmiercią.
Czyli jeżeli ktoś miał kredyt i on ten kredyt przestał spłacać regularnie i ten kredyt w momencie, w którym on umarł, tam były dwie nie dopłaty rat, dwie niespłacone raty, to jeżeli bank wykaże, że ta zaległość była przed śmiercią, to te dwie raty się dziedziczy. Także jeżeli ktoś miał wypowiedzianą skutecznie umowę kredytu, czyli nie ma już co wygasać, nie może ta umowa wygasać z chwilą śmierci, bo ona przed śmiercią została wypowiedziana i powstało zobowiązanie, bo bank wezwał do zapłaty, no to wtedy jest tu dług. Jest inne pytanie, czy jako, że to jest charakter osobisty, czy ten dług się na pewno dziedziczy, ale to jeszcze jest za wcześnie, żeby takie pytanie zadawać, ponieważ my mamy kłopot z czymś innym. Z tym, że banki państwu umawiają, czyli spadkobiercom masowo, że w momencie, gdy umiera kredytobiorca, to spadkobierca musi tą umowę dokończyć. I charakter tych zobowiązań, które podpisuje spadkobierca, on jest w ogóle wątpliwy prawny, bo bank podkłada dokumenty, z których wynika, że ktoś w miejscu zmarłego wstępuje do umowy. A ja się pytam, jak można wstąpić zgodnie z prawem do umowy, która zgodnie z artykułem 8 kodeksu cywilnego wygasła w chwili śmierci.
Moim zdaniem to jest nieskuteczne, ale muszą to zrozumieć sądy. Najpierw sądy polskie muszą pojąć taką bardzo prostą rzecz, że nie można dziedziczyć umowy. Że umowy kredytu się nie dziedziczą, bo tam w tych dogach w sądzie niestety, ale też orły nie siedzą, tylko siedzą prawnicy, którzy są sędziami, którzy są przyzwyczajeni do takiej sytuacji, że po śmierci do spadkobierców występuje bank. Spadkobierca nie umie się bronić, więc ten pozew tak naprawdę jest poparty tylko argumentami banku. Więc co robi sąd? No zasądza. Jeżeli ktoś występuje z roszczeniem, a druga strona się nie umie bronić, no to sąd, jeżeli sąd samodzielnie nie uruchomi myślenia, to będzie sąd, że tak powiem popierał w tym wypadku bank, czy firmę windykacyjną, bo firmy windykacyjne też upominają się do spadkobierców o zapłatę kredytu. I sądy też to zasądzają. W sprawach, w których my uczestniczymy przełamujemy tą falę powolutku, ale to jest proces, bo sądom trzeba powiedzieć, jak wygląda prawo. Tak samo było w przypadku frankowiczów.
Na początku sądy w ogóle nie brały pod uwagę, to było 10 lat temu, unieważnienia umów frankowych. Trzeba było dokonać takiego procesu jak zmiana w orzecznictwie. Najpierw jeden sędzia, drugi, potem pięciu, potem dziesięciu, a potem ruszyła fala i banki się przeraziły frankowiczami, bo nagle sądy zaczęły właściwie oceniać sytuację. I tutaj jesteśmy na początku tego procesu. Najpierw musicie Państwo, będąc spadkobiercami, się postawić. Przede wszystkim nie zrzekać się spadku tylko dlatego, że mówi się, że jest kredyt, dlatego, że kredytu się nie dziedziczy. Jeżeli mamy obawy jako spadkobiercy, powinniśmy poprosić o całość dokumentacji, żeby mogli prawnicy tą dokumentację zanalizować. Pamiętajmy, że hipoteka sama nie oznacza, że spadkobierca zostanie zlicytowany, dlatego, że ta hipoteka nie ma zaczepienia w tej wygaśniętej umowie kredytu. Jeszcze jest jedna rzecz, o której chcę powiedzieć na koniec, że często sprawy spadkowe są wszczynane na wniosek banku albo firmy windykacyjnej, bo każdy może złożyć wniosek spadkowy o przeprowadzenie sprawy spadkowej, jeżeli o to nie dbają spadkobiercy, jeżeli uprawdopodobni, że ma interes prawy. Ja jestem wierzycielem zmarłego i ja chcę wiedzieć, do kogo mam się zwrócić o uregulowanie należności. Sąd, który prowadzi sprawę spadkową, nie bada, czy to roszczenie tego wierzyciela jest zasadne. Jemu wystarczy, że ten wierzyciel powie tak, miałem ze spadkodawcą podpisaną taką a taką umowę, będę chciał wystąpić z roszczeniem albo po prostu miałem podpisaną umowę i chcę teraz wiedzieć, chcę żeby sąd przeprowadził sprawę spadkową. I sąd przeprowadzi taką sprawę. Taką sprawę przeprowadzi nawet na wniosek sąsiadki, która powie, że kiedyś zmarły pożyczył od niej ekspres do kawy i nie oddał. I ona chce teraz wiedzieć, do kogo się może upomnieć ten ekspres. I sąd też przeprowadzi. Jeżeli sąd ustali spadkobierców w takim postępowaniu, to nie oznacza to, że sąd, który przeprowadził sprawę spadkową, uznał, że roszczenie wnioskodawcy jest zasadne. Nie. On tylko mówi tak. Spadkobiercą jest ten a ten. Bez względu na to, kto złożył wniosek.
I teraz wierzycielu, który się uważa za wierzycielu, miałeś do kogo wystąpić. Ale czy ta wierzytelność jest zasadna? Czy to roszczenie jest zasadne? Czy ten dług po stronie spadkobiercy istnieje? To się dopiero okaże w innym postępowaniu. Musi być poza.
A banki co robią? Banki mówią tak. Proszę bardzo, na nasz wniosek wierzyciela, kredytodawcy, została ustalona spadkobierca, więc sąd powiedział, że macie zapłacić. I ludzie w to wierzą. I ludzie płacą. I ludzie zaczynają podpisywać dokumenty i realizować zobowiązania, które do nich nie należą. A jeżeli bank wystąpi z pozwem, nie potrafią się bronić, bo wydaje im się, że bank ma rację.
I to w zasadzie wszystko. Jeszcze chciałbym tylko jedną rzecz powiedzieć. Oczywiście bank mógłby zrobić najprostszą rzecz i wystąpić do ubezpieczyciela o spłatę tego kredytu, który został ubezpieczony od święci. Ale bank nie chce tego robić, dlatego że bank jest jednocześnie sprzedawcą usług tego ubezpieczyciela, czyli polis przy okazji zabierania umowy kredytu. Gdyby bank nie wymagał tej polisy, to ta polisa nie byłaby sprzedawana. Więc ubezpieczyciel, firma ubezpieczeniowa płaci bankowi wysoką prowizję za sprzedaż tego ubezpieczenia.
Gdyby szkodowość była duża, gdyby bank się zgłaszał do tego ubezpieczyciela, to ubezpieczyciel by tak wysokiej prowizji nie płacił, bo by miał swoje zobowiązania, które musiałby realizować względem banku z umowy ubezpieczenia. I by mówił, no sorry, ale my wam nie będziemy płacić za sprzedaż, bo potem, no co to za sprzedaż, kiedy wy potem do nas potem przyjdziecie. Więc oni nie przychodzą. Wtedy mówią kredytobiorcy, że takie ubezpieczenie jest drogie, że na przykład kosztuje 8 tysięcy złotych. W rzeczywistości to ubezpieczenie jest taniutkie, na przykład 400 złotych, bo jest mała szkodowość, ale bank odprowadza te 8 tysięcy, ale potem z innej kieszeni ubezpieczyciel z tych 8 tysięcy 7 albo 7,5 płaci bankowi jako prowizję za sprzedaż. Tak to wszystko funkcjonuje.
Jeżeli Państwo macie jakieś pytania, to bardzo proszę, ja już będę tą prelekcję skończył. Bardzo proszę, już daję mikrofon. Proszę bardzo, ja się nad tym znam.
Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego i w związku z tym mam takie pytanie Państwu jako fachowców. Czy każdy wyrok, wyrok nakazowy musi bezwzględnie być podpisany przez sędziego? To jest pytanie pierwsze, ponieważ podpisują tylko i wyłącznie sekretarki, które nie mają pełnomocnictw, także wszystkie te wyroki, wyroki nakazowe są nieważne według postanowienia Sądu Najwyższego z 31 sierpnia 2019 roku, sygnatura 1 CSK 300 przez 18, który stanowi, że wyrok bez podpisu sędziego, blablabla, tam rozwinięcie samej wady tak istotną, że pozbawia wyrok bytu prawnego. Ale ja się z tym zgadzam.
Są orzeczenia, które mówią o tym, że wyrok niepodpisany jest wyrokiem nieważnym i powinien być podpisany, to jakby wykracza poza zakres naszego spotkania i my bardzo często analizując sprawę, które mamy, badamy, czy kontrakty, czy postanowienia, które zostały wydane, czy były podpisane przez osoby… Czytelnie, przez sędziego z imienia i nazwiska, tak jak ma w powołaniu imię tylko pierwszym tygodniu, a nazwisko drukowanymi. Tak. Ostatnio mieliśmy taką sytuację, że pani sekretarka napisała zwrot dokumentów, działając na zarządzenie referendarzy i sekretarka przesyła nam taką informację o zwrocie dokumentów. No to my chcemy zaskarżyć to zarządzenie referendarza, więc występujemy o doręczenie nam tego zarządzenia. Potem sąd odpowiada, że to zarządzenie sekretarza tego referendarza to jest taka figura stylistyczna, bo generalnie rzecz biorąc to sekretarki są tak ogólnie u nich upoważnione do zwracania do dokumentów w imieniu referendarza. Tak, w całej Polsce, we wszelkich sądach spotkanych z tym, żebym powiedział, że to są wewnętrzne zarządzenia, nie mają żadnych pełnomocnictw sekretarki, nikogo, ani notariusza, ani sędziego, ani żadnego.
Całej Polsce nie mogą się w ogóle doprosić, w ogóle egzekwować jakichkolwiek pełnomocnictw. No i Pani nie otrzyma. Nie otrzymam, nie otrzymam, praktycznie ze wszystkich głównych miast sądów, nawet w Warszawie tutaj są najwyższe operacyjne okręgowe inne. I to jest problem, który robi się coraz poważniejszy, to jest zasłanianie się przez sądy procedurą, czyli jakby to powiedzieć utapienie spraw, powoływaniu się na procedurę, przy czym nie mamy jak tego orzeczenia sądu zaskarżyć, bo nie mamy gdzie, bo nikt tego nie rozpatruje. I to jest problem, to nie jest problem, że my nie mamy racji. My mamy rację, tylko pytanie, co z tą racją zrobić.
Jeżeli my występujemy ze skargą albo zażaleniem, a sąd nam odpowiada, że odrzuca to zażalenie jako niedopuszczalne. I teraz pytanie, jaką my mamy ścieżkę. Otóż proszę Państwa, bardzo często nie mamy, no bo wypadałoby tak naprawdę pojechać do tego sądu, stanąć nad tymi ludźmi i powiedzieć, proszę mi to palcem pokazać, z jakiego przepisu to wynika. Zasłanianie się przepisami jest coraz bardziej typowe, procedurą coraz bardziej naganny, bo ci ludzie są coraz mniej wykształceni, coraz mniej wiedzą i coraz łatwiej, coraz bardziej są oderwani od rzeczywistości. Czyli łatwiej im, zamiast orzec kto ma rację w sprawie za 400 tysięcy, łatwiej im proceduralnie pozamiatać sprawę i się jej pozbyć. Ale ja nie znam odpowiedzi na te Pani pytania, dlaczego tak to jest zrobione i co z tym faktem potem mamy zrobić, bo pytanie jest najważniejsze, co my jako prawnicy możemy z czymś takim zrobić.
Mogę podpowiedzieć? No proszę bardzo, jak Pani ma pomysł, to dam. Proszę zwrócić uwagę historycznie, po II wojnie światowej nie mamy podpisanego ani rozejmu, ani paktu pokojowego. Czyli jesteśmy w stanie wojny, pod okupacją itd. Nie mamy struktur państwa miejskiego, nie mamy suwerenności, nie mamy państwowych urzędów, to są prywatne firmy, korporacje. One mają NIP, REGON, KRS, też i DUNS, który bezsprzecznie dowodzi tego, że to są prywatne firmy. Proszę Państwa, rola prawników nie polega na tym, że my możemy sobie prowadzić jakieś tam rozważania. One bardzo dużo mają sensu w dyskusji akademickiej. Natomiast ja mam konkretnego człowieka, któremu albo mogę pomóc, albo nie. My siedzimy w kancelarii i zastanawiamy się, co w takiej sytuacji możemy zrobić. Jeżeli to ma być tylko dyskusja wieczna, to my po prostu tego nie robimy, bo to nie jest nasza rola. To powinna być rola suwerena, tylko że w konstytucji polskiej suwerenem są banki. Dlaczego? Dlatego, że w artykule 220 Konstytucji Rzeczpospolitej jest mowa, że rząd polski nie może pożyczać od banku narodowego. Musi pożyczać od banku komercyjnego. Więc kto trzyma silną ręką rząd? Jeżeli cokolwiek zrobi rząd przeciwko bankom, przeciwko systemowi bankowemu, to po prostu nie dowiezie niczego, bo nie pożyczy pieniędzy. Nie otrzyma żadnego… Natomiast my, jako wyborcy, jako obywatele, tak zwani, my nie mamy żadnego narzędzia do zmiany władzy, która nie realizuje naszych potrzeb.
Wystarczy nie iść do wyboru w ogóle. To jest… I tak państwo głosujecie…
No ale to jest plebiscyt, bo i tak ci, którzy idą głosują na tych, których wystawia prezes danej partii, a nie tak, i tak, to jest takie audiotele, tak? I nic więcej. I w okresie pomiędzy wyborami my nie mamy żadnego narzędzia. Nie mamy nawet referendum, które moglibyśmy uruchomić i zdjąć tą władzę. Także dyskusja akademicka. Mam jeszcze takie pytanie. Czy możemy obalić wyrok, wyrok nakazowy, etc., jeśli nie został on skierowany do właściwej osoby, a skierowany na osobę fizyczną? Artykuł 23 Kodeksu Cywilnego. Firma osoby fizycznej, jest jej imię i nazwisko. Jest ona w imieniu fałszowane dane osobowe. Nie zgadzam się z tym fundamentalnie.
A proszę mi pozwolić powiedzieć, mogę dokończyć? Dziękuję bardzo. Nie jesteśmy osobą fizyczną. Z miejsca każda umowa, każdy wpis, każdy rejestr jest od razu fałszowany. Nasze dane osobowe na osobę fizyczną. My nie nazywamy się imię i nazwisko. Nie mam żadnej firmy, np. itd., tylko według dowodu osobistego, nawet prawo jazdy paszportu, nazywam się nazwisko, imię, imię. I to nie powinno być fałszowane. Jest na imieniu fałszowane.
Na każdej umowie, wszędzie, we wszystkich drukach, formularzach jest to wszystko fałszowane. I naprawdę muszę ogromną awanturę robić w danej instytucji, aby prawidłowo, zgodnie z moimi danymi osobami, personalne, nie z dowodu osobistego, spisano moje dane. W sumie inaczej nie życzę, aby fałszowano moje dane osobowe.
Np. jeżeli się spotkamy z czymś takim, że ktoś nam przysyła coś tam na tą fikcyjną, nieistniejącą, nierejestrowaną w żadnym rejestrze publicznym, żadną osobę fizyczną i kwestionuję to, że ja się tak nie nazywam, że nie jestem stroną tego postępowania, ponieważ to dotyczy zupełnie innej osoby. Nie znam takiej osoby jak to imię i nazwisko, ponieważ zgodnie z aktem urodzenia, dowodem osobistym itd. nazywam się nazwisko, imię, imię. I żądam tego. Mam nawet pieczątkę, że np. mnóstwo moich znajomych już, że nie dostarczono, gdy przychodzi jakaś korespondencja nie kierowana do mnie, do żywego człowieka, zgodnie z prawidłowymi danymi osobami, to po prostu nie przyjmuję korespondencji. Z pieczątką, że nie dostarczono żadnej osoby do podróży, do przestępstwa itd. Proszę Pani, proszę Państwa, ja się z takim podejściem gruntami nie zgadzam.
Nas nie kreuje dokument Urzędu Stanu Cywilnego. Jeżeli historycznie Pani spojrzy na jakiekolwiek dokumenty historycznie, na jakiekolwiek materiały archiwalne, to zawsze było imię i nazwisko. Ale to nawet nie jest istotne.
Jeżeli chcemy walczyć z systemem, żeby ten nasz system zauważył, to musimy walczyć, niestety, będąc w tym systemie. Zewnątrz to jest tak, jakby Pani krzyczała na pociąg pospieszny przejeżdżający. I Państwo tak robicie.
Powołując się na Pani argumenty, bardzo dużo osób, które mogłoby wygrać z bankami, które mogłoby uzyskać sukces w sporze, które mogłoby się uwolnić od rzekomych długów, zaprzepaszcza to, koncentrując się na takich rzeczach, jak Pani mówi. Z mojego punktu widzenia możemy się umówić w Senkawy i możemy podyskutować, ale z mojego punktu widzenia to są głupstwa, które przeszkadzają w prowadzeniu sprawy, a nie pomagają. I my bardzo często mamy naprawdę problem, żeby przewalczyć złe nastawienie sądu, bo tam siedzą ludzie, a my mamy do czynienia z konkretnym sądem, z konkretnym sędzią, z konkretnym podejściem i my chcemy tę sprawę dla człowieka wygrać.
A jeżeli już sędzia ma wyrobione zdanie na temat tego uczestnika postępowania, przepraszam, jako pieniacza, to my jako prawnicy mamy marne szanse, żeby powiedzieć, hola, od tego momentu nie będziemy rozmawiać o teorii prawa, bo to jest dyskusja o teorii prawa, tylko od tej pory będziemy rozmawiać o koniecznościach argumentów rzeczywistych. Ja zachęcam, żeby tego nie robić, bo Państwo są robicie w ten sposób krzywdę i to, że ktoś Państwu nie odpowiada, albo że sprawa przesycha, przycicha, dlatego, że ktoś powiedział, że on ma tu, nie było wielkimi literami napisane imię i nazwisko, to to nie znaczy, że ona została wygrana. Ona sięgnie czkawką za raz cztery, bo Państwo po prostu trafiacie, ja wiem jak działają urzędnicy, no takie przegródki oszołomy, przepraszam, tam podchodzą urzędnicy i w końcu ktoś ich zmusi, żeby z tej przegródki tę sprawę wyjąć i oni po co ją wyjmą, żeby ją zamieścić ostatecznie i to tak naprawdę przeszkadza w merytorycznym podejściu do tematu, bo to nie jest nic, co pomaga komukolwiek w życiu.
Pomaga się Państwu separować od systemu, ale system się od Was nie separuje, bo Wy dalej jesteście płatnikami podatków, dalej można do Was mieć roszczenie, dalej można nasyłać komornika, czy się zgadzacie z tym imieniem i nazwiskiem, czy nie. Przepraszam, ale już więcej na ten temat nie będę mówił, bo to jest zupełnie temat na inną okazję. Być może zrobię takie spotkanie na temat tak zwanego prawa naturalnego i to wszystko Państwu wytłumaczę, ale nie chciałbym temu poświęcać, bo to tematyka jest inna.
Dziękuję. Czy ktoś jeszcze ma pytania jakieś? Proszę Państwa, w takim razie ja kończę. Dziękuję za przybycie. Jeżeli ktoś by był zainteresowany sprawami spadkowymi i analizą swojej sytuacji, to zachęcam tam, żeby podejść do stolika. Można pobrać dokumenty i się do nas zgłosić telefonicznie, online. Będziemy pomagać na ile umiemy.
Zajmujemy się takimi sprawami od ponad dekady. No i, tak by to powiedzieć, coraz więcej wiemy i potrafimy, a kto wie, jak nauczymy się być może walczyć z systemem jeszcze w inny sposób, to też Państwu o tym powiem. Dziękuję.
Ja się nazywam Tomasz Parol i to jest wszystko, co mam na powiedzenie. Dziękuję. Dziękuję Pani bardzo za zaproszenie.