Nie chce mi się, ale muszę, więc wyjaśnię to po raz kolejny. Jeżeli bank wystąpił o założenie sprawy spadkowej i ta sprawa spadkowa się odbyła i na wniosek banku ustalono spadkobierców, to to nie oznacza, że ci spadkobiercy są winni jakichkolwiek pieniądze bankowi. Bank tylko wniósł sprawę spadkową, żeby ustalić spadkobierców, żeby wiedzieć do kogo wystąpić z ewentualnym pozwem.
O długi spadkowe lub o kredyt. I tutaj jest myk. Długi spadkowe się dziedziczy. To prawda, ale tych długów się nie spłaca na podstawie postanowienia o nabyciu spadku, tylko się spłaca w momencie jak się przegra sprawę z bankiem. Czyli bank musi wystąpić z pozwem i ten pozew skierować do spadkobiercy. Spadkobierca pozwany może się bronić i jeżeli przegra taką sprawę, to dopiero sprawa spłaca długi.
Natomiast kredytu się nie dziedziczy. Kredyt a dług to jest zupełnie inna rzecz. Jeżeli do końca życia spadkodawca spłacał kredyt i ten kredyt był spłacany do momentu jego śmierci, to nawet jak tam zostało jeszcze 100 tysięcy, 200 tysięcy, 300 tysięcy, to ten kredyt wygasł ze śmiercią kredytobiorcy.
Koniec. Nie było tam całej zaległości. Nie było długu żadnego spadkowego.
Jeżeli bank miał ten kredyt ubezpieczony, no to chwała bankowi. To bank sobie idzie do ubezpieczyciela i odzyskuje pieniądze, których nie odzyskał od zmarłego kredytobiorcy. Jeżeli bank był frajer i nie ubezpieczył kredytu, to nic nie odzyska. I nie ma prawa odzyskiwać od spadkobierców, bo spadkobiercy za czyjś kredyt po prostu nie płacą. A dlaczego ludzie spłacają przez kredyty? Bo zostanie oszukany, bo bank ich zrobił w trąbę. I tak to wygląda.
Mówią ci, że kredyt się dziedziczy, a to nieprawda. Kredyt, jak umowa o pracę, jak umowa zlecenie, jak mowa o dzieło, wygasł za śmiercią kredytobiorca. Koniec.