Wielu z Państwa te rzeczy, które opowiadam o bankach, wydają się niewiarygodne. Niewiarygodne się wydaje, że te wielkie instytucje zaufania publicznego nadużywają prawa, nie liczą się z nimi. Niewiarygodne się wydaje, że sądy na to pozwalają.
Niewiarygodne się wydaje, że w ogóle prawo w Polsce jest tak skonstruowane, że pozwala na masowe wywłaszczanie Polaków z majątków i pozbywanie inaczej, i zawieranie majątków Polakom przez banki, firmy windykacyjne. Ale jeżeli przyjrzymy się Konstytucji, Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, to zrozumiemy, dlaczego tak jest. To wszystko przez suwerena.
Tyle tylko, że nie wyobrażaj sobie, że ty jesteś suwerenem. Nie naród jest suwerenem. Nie tak zwani wyborcy są suwerenem.
Ale suwerenem jest ten, kto jest zapisany w artykule 220 Konstytucji ustęp drugi, czyli w tym przepisie, który mówi, że ustawa budżetowa nie może pozwalać na pokrycie deficytów przez Narodowy Bank Polski. Jeżeli nie przez Narodowy Bank Polski, to kto ma ratować rząd? To banki komercyjne. A jeżeli banki komercyjne to jest jedyny ratunek konstytucyjny, to trzeba robić wszystko, czego banki komercyjne chcą. Ustawać, uchwalać ustawy, które oni podkładają jako ludności, ulegać bankom i, no cóż, robić im w Sejmie pod każdym względem loda. Reszta to jest tylko chodzba. Nie jesteś suwerenem.
Nie jest suwerenem naród. Ten, kto jest pisany w Prambule, ten, kto jest pisany w pierwszych artykułach konstytucji, suwerenem jest ten, kto może między wyborami, może przez cały czas wpływać na rząd, wpływać na tak zwaną większość rządzącą, czyli banki.