Kontradyktoryjność sądu to jest konstytucyjna zasada, która gwarantuje nam prawo do bezstronnego i sprawiedliwego sądu, co wynika bezpośrednio z artykułu 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Czyli kontradyktoryjność, zasada kontradyktoryjności w procesie cywilnym, bo o tym tu mówimy, to jest taka zasada, że strony wiążą spór, sąd nie preferuje żadnej ze stron, nie wspiera żadnej ze stron, jest arbitrem i rozstrzyga spór w oparciu o argumenty tych stron i dowody.
Czyli jest arbitrem sprawiedliwym, jest arbitrem bezstronnym. Niestety e-sąd to jest instytucja powołana w 2010 roku, która nie przestrzega tej zasady konstytucyjnej. Nie mamy tam do czynienia z kontradyktoryjnością sądu w procesie cywilnym.
Tam od początku wspierana jest strona korporacyjna, bo e-sąd zawiera ułatwienia dla masowego składania przez korporację pozwów, czyli wspiera od razu stronę powodową, korporacyjną, dlatego że w oparciu tylko o oświadczenie strony powodowej, bez dowodów żadnych, bo strona powodowa, korporacja nie załącza żadnych dowodów i bez podpisu, bo to oświadczenie nie jest podpisane, e-sąd wydaje nakaz zapłaty przeciwko pozwanemu, nie znając jeszcze stanowiska drugiej strony. Nie ma jeszcze tam żadnego sporu, nie jest arbitrem, po prostu zawierza powodowi na podstawie tylko jego oświadczenia, nie zapoznając się z dowodami, wydaje nakaz zapłaty i wysyła gdzie? Na adres podany przez powoda, czyli bez weryfikacji tego adresu. I teraz, jeżeli pod tym adresem nikt nie odbierze, e-sąd bardzo często uznaje to za doręczone.
Jeżeli ktoś odbierze, nieważne kto, uznaje, że jest też o tym bardziej doręczony, ponieważ to na pewno odebrał dorosły domownik, nie wiedząc czy w ogóle pozwany tam mieszka. Jeżeli nie ma sprzeciwu, w ciągu 14 dni, to mimo że nie było dowodów, mimo że było to oświadczenie, nakaz zapłaty się uprawomocnia i idzie do komornika. I ta osoba jest ścigana przez komornika, licytowana, pozbawiona majątku.
To jest niesprawiedliwe.