W sprawach nagłych
napisz lub zadzwoń

kontakt@anuluj-dlug.pl
+48 606 155 515

Edytuj treść
Prawnicy Warszawscy

Prawnicy Warszawscy to doświadczenie, profesjonalizm, nowoczesność i dostępność.

Bądź przekleństwem banków i windykacji

Banksterzy mają swoje demony. Mają rodzaj przeciwnika, którego najbardziej nienawidzą. Który utrudnia im życie i który nie pozwala realizować łatwo ich planów i nie pozwala im łatwo zarobić.
I teraz możemy banksterów podzielić na dwa obozy, na dwa rodzaje. Podstawowymi banksterzy to są banki. Bank, czyli ten wierzyciel, nazwijmy go bezpośredni. Ten wierzyciel, u którego, z którym zawarliśmy kontrakt dla niego, tym demonem, to jest bardzo świadomy klient. I to jeszcze klient, który ma taki poziom zamożności, tej minimalnej, żeby stać w razie sporu na prawnika. I to na dobrego prawnika. Nie na prawnika takiego, który jest pod ręką. Nie na prawnika takiego, że sąsiadka ma syna, który studiuje prawo i mu tam nieźle idzie. Nie na prawnika takiego, który jest z przypadku, bo ma najbliżej kancelarię, bo wpadł nam w oko. Ale stać ich na prawnika, który się specjalizuje w walce z bankami. Jest w stanie oszacować ryzyko, jest w stanie zanalizować sytuację, jest w stanie podpowiedzieć, co należy robić, wyznaczyć pewną mapę drogową i potem tą mapę drogową taktycznie i sukcesywnie realizować. To jest przekleństwo bankierów, nazwijmy to. To jest przekleństwo banków. To jest sytuacja, której banki nie lubią. Dla banków najlepszym przeciwnikiem to jest przeciwnik przestraszony, nieświadomy. Przeciwnik, który działa chaotycznie, który wierzy w dobrą wolę banku, któremu się wydaje, że bank będzie postępował podobnie jak ciocia, która kiedyś mu pożyczyła pieniądze i potem mówiła no dobrze, no dobrze, oddasz, kiedy będziesz mógł. Który wszelkie informacje zbiera z internetu lub z różnych tam stereotypowych plotek. To jest przeciwnik, którego banki zazwyczaj mają. Tego przeciwnika się nie boją, na tego przeciwnika stawiają i tego przeciwnika ogrywają. Ale jeżeli przeciwnik, który idzie wespół z bankiem, na przykład dlatego, że gdzieś tam się noga w życiu mu powinęła, ale zna swoje prawa i wie jak walczyć i jest zdeterminowany, żeby nie oddać łatwo skóry, taki przeciwnik jest przeciwnikiem nieoczekiwanym. Przeciwnikiem niewygodnym, demonem tych wszystkich urzędników bankowych, którzy chcieliby, żeby wszystko szło gładko, łatwo i jak fabryka da. Czyli jak z taśmy. No więc twoją rolą, żeby być takim demonem, nie być przeciwnikiem typowym. Być tym trudnym okazem.  Tym, co wie, co robić. Tym, który nie pyta się banku jak postępować. Nie wydzwania do banku na każde jego wezwanie, będąc w sporze. Nie błaga o rozłożenie wierzytelności na raty, tylko w ciszy. Przygotowuje się do przeprowadzenia sporu. Przygotowuje swoją armię, swoją wiedzę. Ma taktykę procesową i zaczyna działać wtedy, kiedy trzeba. I w taki sposób, w jaki trzeba. Nagle banki orientują się, że tu się pojawia problem. Że tu się pojawia problem, ponieważ nie będzie łatwo.

I bank ciągnie tą sprawę, ale tylko do pewnego momentu. Zazwyczaj ciągnie tę sprawę, oczywiście jak długo się da. Czasem decyzje strategiczne banku nie pozwalają na sprzedaż tej wierzytelności. Ale jeżeli to jest wierzytelność trudna, jeżeli to jest trudny przeciwnik, jeżeli to jest trudny proces, to zapewniam Cię, że będziesz pierwszy, którego wierzytelność, co do którego roszczenie bank sprzeda windykatorowi. I o to chodzi.
Dlatego, że z windykatorem, z wierzycielem nie pierwotnym, ale wtórnym jest łatwiej jeszcze walczyć. Ja nie mówię, że z bankiem jest łatwiej, wcale nie. Z bankiem można przegrać. Można przegrać nawet mając najlepszych prawników. Sądy w Polsce działają jak działają, a to sądy. Podejmują decyzje. Ale coraz więcej procesów się jednak wygrywa. Coraz bardziej ten odsetek wygranych konsumentów, wygranych mikro przedsiębiorców idzie w górę. I coraz więcej też jest świadomości także u sędziów, że bank to nie jest żadna instytucja zaufania publicznego. Że to jest kombinator. To jest oszust kryjący się za bezkarnością. I że to jest podmiot, który popełnia masę błędów i którego najwyższą wartością nie jest działać uczciwie, ale działać tak, żeby przytulić jak najwięcej kasy.
Moje działania, moje tutaj wykłady, nazwijmy to prelekcje czy wystąpienia przed kamerą, one są po to, żeby uświadamiać z jednej strony Was, że macie szansę. Że masz szansę walczyć z bankami. I że nie powinieneś być podatny na ich manipulacje i działać tak, jak oni chcą, tylko się z tego wyłamywać. I, ale też z drugiej strony, uświadamiać wszystkich, do których trafię, z jakim procederem mamy do czynienia. Dlaczego? Bo kto wie. Może posłucha to też jeden, drugi, trzeci sędzia i sobie pomyśli tak.
Coś w tym jest. Może ten cały parol nie jest taki głupi. Może to, o czym on opowiada, a co wynika z jego doświadczenia, to nie jest rzecz od czapy. Może coś tam się trzyma w kupę. Sędziemu jest trudniej, bo on w sądzie ma też przykłady jakby stereotypowych działań. Takich działań typu, wiesz, u nas to się robi tak. U nas to machamy ręką, to odwalamy. Bezpieczniej jest, żeby bank wygrał. Ale w pewnym momencie niektórzy dochodzą do wniosku, a co, jeżeli ja będę w charakterze konsumenta, a sędziowie też biorą kredyt.
A co, jeżeli ja nie będę zawsze sędzią, tylko się sprywatyzuję, zostanę adwokatem, radcą prawnym i mi będzie zależało, żeby wygrać taki spór. Więc tutaj te kategorie myślenia innego niż typowe, niż sztampowe trzeba pobudzić. A ty musisz wiedzieć, że działanie niestandardowe, przemyślane, mądre spowoduje, że wywrócisz stolik. Że staniesz zupełnie w innej sytuacji i być może, będąc na przykład pozywany przez bank w innej sprawie, z tej powiązanej, na przykład pozwiesz bank pozwem wzajemnym. Na przykład o unieważnienie umowy kredytu. Albo podniesiesz te zarzuty, które postawią bank w zupełnie innej sytuacji, które pomyślą, to będzie trochę trwało. Bank pomyśli, tu mogą być kłopoty. My nie jesteśmy instytucją prawniczą. Nie jesteśmy prawnikami. Jesteśmy od kasowania pieniędzy. Jeżeli zamrażamy te pieniądze zbyt długo, sprzedajmy do funduszu wierzytelności. Sprzedajmy windykatorowi.
I tu wchodzi windykator. I taka sprzedaż w trakcie procesu to jest wielki prezent. Ja tego nie będę rozwijał, bo to są też i tajniki taktyki procesowej. To są pewne działania wynikające z naszych doświadczeń, gdzie pewną procedurę można wykorzystać. Ale to jest dobra wiadomość. Co jest przekleństwem windykatorów? Drugi rodzaj banksterów.
Po pierwsze, na samym początku to jest dłużnik, tak zwany dłużnik, tak zwany czujny duch. To jest taki dłużnik, którym nie da się manipulować. Który nie wiadomo, czy odbiera te wszystkie listy, korespondencje, do którego nie ma sprawdzonego numeru telefonu, który nie reaguje na maile, który nie zachowuje się tak, jak wyspecjalizowani w manipulacjach pracownicy firmy windykacyjnej by chcieli. Ale z drugiej strony nie daje się zaskoczyć. Ale z drugiej strony, kiedy windykator przekonany, że no dobra, gość się nie odzywa, gość o niczym nie wie, pójdziemy do e-sądu, okazuje się, że gość jest czujny. Że nawet jeżeli windykator podał strasznie stary adres do korespondencji, rzekomy adres zamieszkania, to pozwany umie się zachować. Pozwany jest czujny. Pozwany przypilnował tą sprawę w portalu e-sądu, zareagował właściwie, złożył w odpowiednim momencie sprzeciw i doprowadził do umorzenia sprawy. Postawił windykatora w sytuacji, że musi jeszcze raz występować w tej samej sprawie, ale już do sądu powszechnego. A przy tym nic o tym gościu nie wiadomo. Nie wiadomo, czy ma na przykład prawnika. Nie wiadomo, czy on sam taki mądry, czy ktoś mu podpowiada. Więc potem ten rzekomy wierzyciel, ten bankster z drugiego sądu, ten wierzyciel wtórny, jak to się ładnie nazywa, idzie z pozwaniem. I nagle się okazuje, że po drugiej stronie ten pozwany ma przeciwników, którzy wiedzą, co robić. Wiedzą, jak reagować. Pilnują wszystkich terminów, nie tylko pilnują wszystkich terminów, ale mają cholernie celne zarzuty. I okazuje się, że nic nie idzie tak, jak myśmy planowali. Nic nie idzie tak, jak w 99% innych spraw. Ty stajesz się przekleństwem tego towarzystwa. Dlatego, że windykator, który sam nie grzebie w tych sprawach, oprócz tego, że ale i musisz sfinansować tych prawników. Prawnicy nie mają łatwo, stają na uszach. Okazuje się, że bardzo często wtedy podsunięci pod ścianę, postawieni w sytuacji trudnej odpowiadania na zarzuty, do których nie byli przygotowani, nagle zaczynają przegrywać. Nagle zaczynają popełniać błędy. Nagle, kto wie, ale to się też zdarza, wycofują powództwo, bo pozew zostaje odrzucony.
Nagle okazuje się, że nie są tacy świetni, albo że szansa na wygraną z takiej zmagała do takiej. To nie znaczy, że przegrają koniecznie. Ale chodzi o to, że nagle już te moce przerobowe muszą załadować do twojej sprawy w takim stopniu, jakby realizowali pięć lub dziesięć innych spraw, gdzie szło wszystko taśmowo.
Siup, siup, siup, siup, siup. Nakaz lub wyrok zaoczny, komornik, ściągam. Czasem jest tak, że ten podatny wcześniej dłużnik, ten łatwy przeciwnik, któremu się łatwo wygrało, się budzi. Budzi na etapie postępowania komorniczego, gdzie wydawałoby się, że już nie powinno być problemów, bo komornik po prostu zaczyna zajmować rachunki, zajmować wynagrodzenia, zajmować wierzytelności i występuje na drogę postępowania egzekucyjnego z nieruchomości, stawiając nieruchomość pod zagrożeniem jej zlicytowania, pozbawienia majątku tego dłużnika. Nagle okazuje się, że ten dłużnik się budzi i nagle okazuje się, że dostaje wsparcie. I nie tylko ta egzekucja zostaje przyblokowana, ale nagle okazuje się, że wracamy do procesu, że jest wznawiane całe postępowanie i nic już nie idzie tak jak trzeba.
I dlaczego ja Ci o tym mówię? Żebyś szedł właśnie tą drogą, żebyś był ich przekleństwem, żebyś był tym czujnym duchem albo duchem obudzonym. Bo to jest sposób, to jest zasada walki z tymi ludźmi. Dziękuję.

Facebook
WhatsApp
Twitter
LinkedIn
Pinterest