Opowiadam o lichwiarstwie banków, ale ktoś powie jaką mamy alternatywę. Wszak Lichwa to jest nic innego jak zarobek banków. No bo Lichwa w podejściu tradycyjnym, w podejściu chrześcijańskim, w podejściu katolickim to jest naliczanie odsetek od kapitału. Jak inaczej banki miałyby zarabiać? Otóż Lichwa to jest nie tylko naliczanie odsetek od kapitału. To za mało, żeby to nazywać Lichwą. Lichwa jest wtedy, kiedy naliczanie odsetek od kapitału jest tylko w jedną stronę. Albo kiedy jest po prostu nieuczciwe. Kiedy bank w jedną stronę przy kredytach oferuje odsetki od kapitału bardzo wysokie, czyli spłacamy z dużymi odsetkami. Natomiast kiedy bank przetrzymuje Twoje pieniądze, kiedy oferuje Ci rachunek, lokaty, konto bankowe to wtedy te odsetki od kapitału są maluteńkie.
My to obserwujemy, taką Lichwę też przy np. wymianie, kiedy następuje przewalutowanie. I teraz bank bez Lichwy.
Bardzo proszę. To jest książeczka PKO z 1938 roku. To jest pocztowa kasa oszczędności.
Tutaj mamy stan rozliczeń osoby, która przechowywała te pieniądze w banku. I co z tego rozliczenia czytamy? Są wpłaty, wypłaty, ale są też i procenty, są też i pożyczki. I proszę sobie wyobrazić, że POCZTOWA KASA OSZCZĘDNOŚCI przed końcem 1939 roku dawała taki sam procent osobie, która gromadziła oszczędności, czyli wypłacała taki sam procent za to, że bank mógł obracać tymi pieniędzmi, jak też pobierała taki sam procent kary za dawanie pieniędzy w formie pożyczki.
Za to, że wypłaciła więcej tej osobie niż ta osoba miała ulokowane na książeczce. Dlaczego? Bo książeczka dawała taki przywilej, zgodnie z opisanymi warunkami, że przy pewnego rodzaju takiej systematyczności oszczędzania, systematyczności wpłat, Pocztowa Kasa Oszczędności w pewnym momencie zezwala na wypłatę, tutaj są takie, o, takie są kwity wypłaty, o to jest taki kwitek, na wypłatę większej ilości pieniędzy, oczywiście do pewnego stopnia, niż środki zgromadzone, wierząc, że te środki potem zostaną uzupełnione. Że ktoś to pożyczył, dlatego, że np. potrzebował na remont chałupy, że potrzebował na, tutaj akurat pani była, chwileczkę, pani Marianna, czyli pani Marysia, była pracownicą fabryczną, urodzona w 1904 roku, zamieszkała najpierw w Warszawie, na ulicy Wroniej, a potem w Łodzi i ta pracownica fabryczna, widocznie raz na jakiś czas, potrzebowała wypłacić więcej pieniędzy, być może na czynsz, być może na zakup jakiegoś tam ubrania, być może z innego powodu, ale systematycznie oszczędzała i potem te pieniążki zwracała.
I bank żądał od niej dokładnie tyle samo procentu kary tak zwanej, czyli tych odsetek, ile sam oferował za trzymanie środków na książeczce. Dokładnie tyle samo.
Po prostu bank zachęcał do systematycznego oszczędzania. Bank wiedział, że ten kto oszczędza, ten kto ma książeczkę pocztową, pocztową kasy oszczędności, czyli PKO, on ją sobie założył przede wszystkim, żeby oszczędzać, żeby gromadzić te środki, nie żeby pożyczać. I bank wiedział, że persaldo, nawet oferując taki sam procent w jedną i drugą stronę, on zarobi, bo więcej ludzi będzie trzymać te środki na książeczce, będzie wpłacać je i dać w obrót bankowi, pamiętajmy, że nie mamy wtedy pieniądza dłużnego jeszcze, niż osób, które zakładają książeczki tylko po to, żeby wziąć pożyczkę i jej nie spłacić.
I ten bank, ta pocztowa kasa oszczędności, on działał i on działał jeszcze w czasie wojny. Ostatnie naliczenie wpłaty i odsetek jest z 31 stycznia 1941 roku. To jest ostatnie naliczenie odsetek, potem nie wiadomo, co się z Panią stało.
Jest to w antykwariacie kupiona książeczka, znalazłem ją, ale wiadomo, że zostało jej środków do wypłaty 1750 zł. W tyle, wpłacając, robotnica fabryczna zaoszczędziła środków, to było bardzo dużo, przy czym wpłacała, wpłacała, wpłacała i czasem wypłacała. Akurat na początku jej się tak zdarzyło, że wpłaciła parę złotych, raz, drugi, trzeci, a potem wypłaciła trochę więcej, niż miała na książeczce banki i na to pozwolił.
Ale potem to zwróciła, to zwróciła z tymi samymi odsetkami, które bank wypłaca jej od kwoty, wypłacał jej, dodawał na książeczce do kwoty, która była ulokowana. Tak działał bank przedwojenny PKO, tak działał bank bezlichwy. Można? Można.
I to był bank, który bardzo dobrze stał przed wybuchem drugiej wojny światowej, no i który później był w jakiś tam sposób kontynuowany w czasie PRL-ów. Mogą być banki, które nie działają lichwiarsko. Mogą być banki, które nie są oszustami, ale jeżeli wchodzimy w system żydowski, będziemy tylko działać na lichwie, będziemy tylko oszwabiani.
System żydowski oszwabiani, taki jakiś, taki. I będziemy tylko oszukiwani, bo w systemie lichwiarskim wszystko zawsze działa w jedną stronę. Nie powinniśmy się na to godzić, a jeżeli już tak jest, to powinniśmy się przeciwstawiać i stawiać.