W sprawach nagłych napisz lub zadzwoń

kontakt@anuluj-dlug.pl
+48 606 155 515

Edytuj treść
Prawnicy Warszawscy

Prawnicy Warszawscy to doświadczenie, profesjonalizm, nowoczesność i dostępność.

Co wiesz o polskich kartach?

Dzień dobry w nagraniach w Ostoi Tradycji. Obiecałem, że opowiem o kartach polskich. Ja się nazywam Tomasz Parol, jestem prawnikiem, zawodowo zajmuję się ochroną osób oszukiwanych przez banki, firmy windykacyjne, lichwiarzy chwilówkowych.
I to też się wiąże z tym tematem, z tematem gospodarczym, ale przede wszystkim z tym tematem, i stąd się wzięło to zainteresowanie moje, kantami, wiąże się moje nazwisko. Parol, państwo kojarzycie, to jest parol szlacheckie, dać parol, czyli dać słowo, ale parol też, to było słowo używane przez szulerów, czyli zagiąć parol, to było działanie hazardziste w dawnej grze kartami polskimi, w grze Faraona, która była taką odmianą ruletki. Tylko że ruletka to wygląda w ten sposób, że rzucamy kuleczkę, którą obstawiamy na jaki numer padnie, czy na czerwone, czy na czarne, czy na parzyste, czy na nieparzyste, i obstawiamy, dajemy jakąś tam, wykładamy jakąś pulę, stawiając na to liczymy, że wygramy, jeżeli kuleczka tam wpadnie w to miejsce, co oczekujemy.

Grano bez kuleczki w Polsce, w Faraona, po prostu obstawiano jaką kartę wyciągnie bank, jakie karty zostaną wyciągnięte przez bank i jeżeli obstawiający trafił taką kartę, to każdy w grze Faraona, każdy miał swoją kartę, swoją talię wykładał, swoją kartę, którą obstawiał i kład tam jakąś pulę pieniędzy. Jeżeli trafił, to bank mu pomnażał tą pulę pieniędzy i zgarniał od innych graczy i mu wypłacał, jeżeli nie trafił, to powinien te pieniądze, które postawił na kartę oddać, chyba, że je podwoi i zagnie parol, czyli zagnie róg karty i powie, obstawiam jeszcze raz tą kartę. I tak za każdym razem, żeby nie tracić pieniędzy, mógł znowu podwajać stawkę, zaginać róg karty, stawiać jeszcze raz na tą kartę, to się nazywało zagiąć parol.
Niestety, jak wykorzystał wszystkie cztery rogi, to potem już nie miał szans, żeby to kontynuować, no i tracił te pieniądze. I od tej gry w Faraona wzięło się powiedzenie związane z moim nazwiskiem, czyli zagiąć parol, czyli jeżeli ktoś uporczywie się na coś zaweźmie albo na kogoś. I grano, ja się wtedy zastanowiłem, a jakimi kartami grano w dawnej Polsce i okazało się, że grano kartami polskimi.
Dzisiaj karty polskie nie są używane już prawie wcale. Państwo, znając karty do gry, używacie kart według rytmu francuskiego, czyli pik, kier, karo, tref. Pamiętamy, że jak byliśmy dziećmi, to mówiliśmy inaczej, nie mówiliśmy kier, tylko czerwo, mówiliśmy dzwonek, mówiliśmy wino i mówiliśmy żołądź. I starsi ludzie mówili, nie, to nie jest żadne czerwo, to jest kier. Zazwyczaj grano w brydża i posługiwano się takimi nazwami wywodzącymi się właśnie w stali francuskiej. Tyle tylko, że okazuje się, że talia francuska jest talią wtórną.
Na początku były karty polskie i najstarszy kolor był kolorem czerwo, czyli serce. Kolor słabszy to był dzwonek, ten dzwonek inaczej wyglądał niż karo, te symbole były dużo bardziej skomplikowane. To był dzwonek, który wyglądał tak jak dzwonki umieszczane na szyi krówek, baranków w dawnej Polsce, czyli to była taka gruszka kolorowa, która sobie tam dzwoniła.
Potem kolejnym kolorem był żołądź, który wyglądał jak normalny żołądź, a nie jakieś tam kuleczki czarne. No i było wino, które wyglądało jak normalne liście wina, winorośli. I okazuje się, że w wielu kwestiach, czy ewolucja języka, czy ewolucja znaków jest zawsze od tego, powiedziałbym, symbolu, od konstrukcji bardziej skomplikowanej do uproszczonej. Każdy to rozumie, że człowiek ma tendencję upraszczać sobie pewne rzeczy, no więc karty polskie były pierwsze. Ono się dzisiaj mówi, że to są karty rytmu niemieckiego, bardzo często, a to dlatego, że karty polskie zachowały się i są w Polsce wydawane, ale tylko do gry śląskiej w skata. Już nikt nie gra kartami polskimi zwyczajnymi, gramy kartami francuskimi.
Do II wojny światowej jeszcze graliśmy kartami polskimi i ja jeszcze pamiętam, jak byłem dzieckiem, że niektóre osoby, które przywoziły karty na kolonie, to przywoziły właśnie takie. Czyli takie z tymi gałązeczkami i się tam grało różnego rodzaju gry. Mam tu jeszcze karty, Polacy nie wydają kart polskich, ale karty polskie wydają jeszcze Czesi.
Wydają je, okazuje się, że Czesi jeszcze grają w Mariasza. Państwo kojarzycie tę grę, jeżeli ktoś oglądał takie sztuki jak Zapomniany Diabeł, Igraszki z Diabłem, no to tam grano w Mariaszka. To była taka gra, z której się wywodzi dzisiejsza gra Tysiąc.
To była bardzo podobna gra. Był Mariasz, czyli Meldunek, tak jak to się dzisiaj mówi i tyle tylko, że to był Mariasz, dlatego że w kartach polskich nie było damy. W kartach francuskich była dama, bo dama dworu, jest to wpływowa dama dworu, jest to rozwiązanie francuskie i Francuzi musieli tą damę umieścić.

W polskich kartach było zupełnie inaczej. W polskich kartach nie było asa, tylko był tus. Do dzisiaj się mówi, że ktoś jest tuzem w czymś, czyli jest najlepszy.
Ten tus to była taka dziwna historia, że miał najmniej oczek, bo miał jedno oczko, czasem dwa i tutaj jest ten tus z dwoma oczkami, a mimo to był najsilniejszy, bo to był demon, albo to był święty, który miał pieczę, jakiś rodzaj takiego dobrego ducha, który miał pieczę nad danym kolorem, albo był to po prostu taki element szczęścia, który można było wyciągnąć i który zmieniał w ogóle całkowicie rozgrywkę. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że jeżeli się przyjrzymy kartom polskim, temu mino, żołądź, od najsłabszych mówiąc dzwonek, czerwo, to zauważymy, że nazwy odpowiadają obrazkom, ale te karty polskie służyły do ćwiczeń przez kupców, czy osób, które grały, być może szlachtę, być może bogatszych chłopów w karczmach, ćwiczeń ekonomicznych i ćwiczeń w liczeniu. A dopiero na trzecim miejscu była gra bitewna, ale też oczywiście była to najprostsza gra w wojnę, którą stosowano.
Karty polskie miały tylko 56 kart w talii, czyli to były dużo mniej kart niż współczesna talia, która ma 52 plus dżoki. Wtedy było 36, czyli one kończyły się na siódemkach. To były karty polskie i w kartach polskich zamiast asa był tus, już powiedziałem, a potem w zależności od gry, jeżeli to była gra gospodarcza, to kolejnym po tusie był obszarnik, który dysponował największą ilością oczek w karcie, czyli to była dziesiątka, dlatego w tysiącu, jak dzisiaj gramy, po asie jest dziesiątka, a nie król. 
Potem był król, ten król dalej w kartach polskich jest i w kartach francuskich, ale w kartach francuskich dalej mamy damę, a tam mieliśmy wyżnika. Wyżnik, można by powiedzieć, że taki wyższy włodarz niższy od króla, ale wyższy włodarz albo rycerz oraz niżnik, jeżeli mówimy o stosunkach gospodarczych, to był niższy włodarz, ale też jakiś tam lokalny władyka, a jeżeli mówimy o stosunkach bitewnych, to był to po prostu ktoś, kto służył rycerzowi, czyli giermek. No i potem oczywiście wchodziły różnego rodzaju blotki, czasem jeszcze biorąca, taka ważna była dziewiątka.
I w kartach polskich każdy kolor odpowiadał jednemu rodzajowi gałęzi gospodarki w dawnej Polsce, w dawnej Rzeczpospolitej i to takie bardzo dawnej, dlatego że karty polskie, jeżeli przyjrzymy się bliżej ich historii, prawdopodobnie pojawiły się już w XII-XIII wieku. Wtedy, kiedy pojawił się druk, ale jeszcze nie ten druk Gutenberga, tylko wtedy, kiedy pojawił się na kartach druk, kiedy zaczęto drukować ulotki, czyli takie pieczęci, czyli różne litografie, czyli można było wyryć dany obrazek albo w deseczce, albo właśnie w blaszce miedzianej i robiono z tego odbitki, później ręcznie to kolorowano i mieliśmy bardzo ładne, jak na tamte czasy zadrukowane karty i w te karty grano. No i teraz tak, czerwień to nie jest serce czerwo, tylko czerwo odpowiadało takiemu robaczkowi, który się nazywał Czerwcem Polski.
Jeżeli ktoś widział tego robaczka, to widział, że skrzydełka tego robaczka były w kształcie tego serca i to był Czerwiec Polski i czerwo symbolizowano to, na czym Polska dorabiała się bardzo długo najmocniej, czyli właśnie na tworzeniu tego barwnika czerwonego, czyli czerwiec, jaki był czerwiec ważny, to mamy dzisiaj miesiąc czerwiec. Miesiącu czerwcu zbierano Czerwca Polskiego i sprzedawano na cały świat. Świat barwił czerwonym kolorem jedwabie, barwił płótna, barwił muśliny, barwił wszystko, co można było zabarwić.

Bogaci ludzie ubierali się w czerwień. Władcy angielscy, jak chcieli pokazać swoją przewagę nad władcami francuskimi, to prezentowali swoje herby pełne czerwieni. Czerwień był najdroższym kolorem za czasów Czerwca Polskiego i Polacy bardzo się na czerwcu bogacili i tak czerwiec symbolizuje naszą produkcję, czyli tak naprawdę gałąź tego przemysłu związanego z czerwcem, z barwieniem. Jeżeli barwienie to też len, konopia, przemysł roszarniczy, to mamy tutaj kolor czerwień, czerwo. Drugim kolorem to jest kolor dzwonek. On reprezentował naszą gospodarkę hodowlaną. Co wygląda na te dzwoneczki? Polska miała przestrzenie, miała lasy, ale miała też łąki, miała pola, które potrzebowały wołu. Była to kraina uznawana przez wielu sąsiadów za mlekiem i miodem płynącą. To mleko produkowały krupki, więc gospodarka hodowlana była istotnym aspektem gospodarki polskiej i stąd drugim kolorem jest dzwonek.
Trzecim kolorem ważności jest żołędź. To jest kolor, który symbolizował gospodarkę leśną, czyli wszystko to, co pozyskaliśmy z lasu. Od drewna, które sprzedawaliśmy, od potażu, który też sprzedawaliśmy, smołę, aż po miód i wosk.
Trzeba pamiętać, że jeżeli ktoś chciał sobie oświetlić dom, mieszkanie, zamek i go nie spalić, to używał świecy. Świeca była z wosku, którą produkowały bardzo często polskie pszczoły i bartnictwo w Polsce było bardzo rozwinięte. A żeby było śmieszniej, także las służył do hodowli świń, dlatego że świnie się wypasano na żołędziach w lesie. Więc to był ważny czynnik gospodarki. I ostatnim czynnikiem gospodarki, bardzo istotnym, to była gospodarka związana z kolorem wino. W Polsce oczywiście były winnice, ale wino przede wszystkim się sprowadzało. Wino to był taki element, który mówił o handlu, czyli ten kolor reprezentował cały biznes polegający na handlu. Czyli mamy tutaj rolnictwo, mamy produkcję hodowlę różnego rodzaju zwierzęcą, bydła, mamy produkcję leśną, oczywiście tam też wchodziły futra. No i mamy na końcu handel.
I to są takie trzy elementy. I teraz gry polegały na tym, że bardzo często obstawiano, któryś z tych kolorów zaczynał dominować. Dzisiaj mówimy na to atu, trąf, a wtedy to był kozyr.

Jak ktoś miał mocne karty, same najmocniejsze karty, nie musiał, że tak powiem, posługiwać się żadnym trąfem, żadnym atu, to on grał bez kozyry, czyli do dzisiaj się mówi, że bez kozyry, to znaczy, że nie obawiam się niczego, że nie mam oporów, zrobię to bez kozyry, czyli poradzę sobie. Po prostu mam, jak to mówi Trump, silne karty. I te karty służyły do gry, w różne gry.
Znaną grą był oczywiście poker, ten poker się bardzo różnie nazywał. Nawet jest taka anegdota o Zygmuncie Starym, który wcale nie był taki stary, tylko dlatego, że było dwóch Zygmuntów na zamku, bo był Zygmunt ojciec i Zygmunt August syn, to jednego nazywano Starym, a drugiego Augustem, więc on tylko dlatego jest stary. Jest taka anegdota o Zygmuncie Starym, który twierdził, że ma karetę króli, po czym wykładał tą kartę i wykładał trzy króle.
No i tam jakiś dworzanie, który grał z królem mówi, najjaśniejszy pani, ale to nie jest kareta, bo tu jest tylko trzech króli, a wtedy Zygmunt Stary mówi, a ja? I w ten sposób zgarnął pulę. To jest taka anegdota. Grano w dzisiejsze kuku, czyli stukułkę, grano w pikietę, grano, zanim to jeszcze nazwano pikietą, bo tę grę pierwszą pisał, która przyszła z Polski do Francji, niejaki pikiet, stąd się wzięła pikieta.
A tu chodziło, to takie było, z tego co ja pamiętam, taki rodzaj gąski do domu, czyli jak zablokować przeciwnika, żeby nie mógł zaatakować. No i grano w różnego rodzaju odmiany gry, gry wielowojennych, w wojnę to jako dzieci graliśmy, ale także grano w różnego rodzaju gry związane z sojuszami, które trzeba było zawrzeć. Czasem były to gry, które się potem przekształciły w takie znane gry jak brydż, gdzie mamy dwa sojusze i który sojusz wygra, nie znając do końca swoich kart, od poziomu negocjacji, czyli licytacji poprzez rozgrywkę, kto zdobędzie więcej punktów, ten wygrywa.
No państwo to znacie. W każdym razie zachęcam, żeby pogrzebać za polskimi kartami, dlatego że polskie karty na pewno pojawiły się wcześniej niż francuskie, w Wikipedii tego nie wyczytacie, natomiast jest taki dowód, że to co uproszczone zawsze jest późniejsze. Francuzi musieli uprościć, dlatego że w karty chcieli grać żołnierze napoleońscy i po prostu stworzono niesamowity rynek poligraficzny, ale musiały być to bardzo proste karty i uproszczono te wszystkie wizerunki.
Mamy dzisiejsze Karo, Kier, Trefl, Pik i wprowadzono dwa kolory, czerwony i czarny. Tego tutaj nie było, te karty polskie były bardzo kolorowe albo były o różnych odmianach szarości, one się różniły tylko wizerunkami, ale te wizerunki były skomplikowane, czyli jak ktoś chciał zarabiać na żołnierzach, to musiał po prostu stworzyć poligrafię bardzo prostą. Ta prosta poligrafia francuska zaorała poligrafię polską w skutek tego, że już nie istniało państwo polskie na początku wojen napoleońskich i wygasały kolejne wydawnictwa, które tworzyły karty polskie i w pewnym momencie tych kart polskich już było bardzo mało, a zaczęło być dużo francuskich.

I już pod koniec to nikt kart polskich nie znał, albo w karty polskiej grał tylko plebs, a ludzie dystyngowani, posługujący się językiem francuskim albo udający, że są światełni, grali w gry francuskie. Ja jednak mam takie idee, żeby wrócić do tych kart polskich, bo jest bardzo dużo opisów tych gier, są bardzo ciekawe gry, są zapomniane i tak jak gramy w różne planszówki, tak zachęcałbym was, drodzy widzowie, żeby zainteresować się kartami polskimi, bo karty polskie opisują dawną Rzeczpospolitą, krainę mlekiem i miodem płynącą i powiem tylko, że tylko w Polsce były jednocześnie czerwce, bydełko z łąkami, gospodarka leśna i handel. Żadne inne państwo nie było tak bogate w wszystkie dobra, stąd jestem przekonany, że to jest właśnie źródło tego wynalazku, jaką jest gra w karty.

Chciałem powiedzieć dzisiaj w tej krótkiej prezentacji, mam nadzieję, że państwa zainteresowałem. Dziękuję OSTOITradycji, że pozwoliła mi te karty wyciągnąć, narażając się na zarzut, że wspiera takich szulerów jak ja.

Facebook
WhatsApp
Twitter
LinkedIn
Pinterest