Dzień dobry, zapytano się mnie ostatnio, jako szefa kancelarii walczącej ze złymi kredytami, co sądzę o tym całym programie SAFE, o tej całej pożyczce SAFE. No więc po pierwsze, jest to jeden do jednego, jak było z tak zwanymi kredytami walutowymi, czyli frankowymi czy kredytami euro. Czyli kredyt nie jest brany w pieniądzu, który jest wypracowywany w Polsce. Co jest dziwne dlatego, że złotówka jest absolutnie wymienialna, złotówka jest jedną z walut, która jest honorowana przez Unię Europejską, więc nie byłoby, wydaje się, żadnych przeciwwskazań, żeby ten kredyt był udzielany w złotówkach. Więc samo ustawienie tego kredytu, jako udzielanego w euro, już się wydaje podejrzane. Oczywiście wszyscy powiedzą, no tak, ale to jest na niski procent, to jest tam na te niecałe 3%. Zgoda, ale jak przy wszystkich tak zwanych kredytach frankowych czy też euro, ale przy frankach mieliśmy to dobitnie, koszt tego pieniądza tkwi nie w procentach, ale tkwi w dwóch rzeczach. Po pierwsze w spreadzie, czyli w różnicy pomiędzy zakupem euro, to euro będziemy kupować razem z pożyczką, nie wiemy jaki to jest spread, nie wiemy jaki to jest koszt. Natomiast my, żeby zwrócić, będziemy musieli to euro kupować i będzie to bardzo poważna różnica. Ja pamiętam, że przy frankach szwajcarskich te różnice były takie i od tego się w ogóle zaczęło podważanie franków, żeby zakwestionować spread. Czyli okazywało się, że na samej machinacji kupno-sprzedaż euro, bank zarabiał kilkadziesiąt tysięcy, na przykład z kredytu wartego 400. Czyli już okazywało się, że dajmy na to 10%, to była dodatkowe 10% od wartości kredytu. Tutaj nie wiadomo ile, nie dowiemy się tego. Kolejna no to ryzyko walutowe, ryzyko kursowe. Teraz mamy euro, dajmy na to po te 4 zł, ale bierzemy na 45 lat, a wszystkie ryzyka zmiany kursu są ryzykami naszymi, a nie pożyczkodawcy. Więc jeżeli się okaże, że złotówka osłabnie bardzo poważnie, no to my tą różnicę zapłacimy. No i to będzie tak jak z frankami, jak z kredytami we frankach szwajcarskich, że ktoś brał 400 tysięcy, a potem po zmianie kursu okazywało się, że spłacił 800, że spłacił do spłaty, daleko do spłaty całego kredytu. Więc nieznany jest tego koszt. I ten koszt, to ryzyko jest bardzo duże, to jest 45 lat, więc zakład z diabłem. No i trzecia rzecz, bardzo ważna, no to to jest warunkowość. Warunkowość takiej pożyczki, czyli my bierzemy pożyczkę, ale nie wydajemy jej na to, na co chcemy, tylko musimy wnioskować, żeby pożyczkodawca uruchomił nam transzę na te rzeczy, które chcemy wydać. A pożyczkodawca albo się zgodzi, albo się nie zgodzi, zwłaszcza, że elementem warunku jest praworządność, czyli może nam kazać na przykład wykonać jakieś czynności skryptoniewolnicze.
Tu w ogóle się nie mieści w żadnych standardach ani pożyczek, ani kredytu, bo to jest trochę tak, jakbyśmy brali kredyt na mieszkanie, ale bank tam powiedział, no dobrze, uruchomimy Ci transzę, już musisz wpłacać, ale kolejną transzę albo transzę Ci uruchomimy, ale pod warunkiem, że nie kupisz tego mieszkania, ale kupisz na przykład mieszkanie od dewelopera. Z którym współpracujemy. I to jest bardzo dziwna konstrukcja, albo że powie, albo pod warunkiem, że ktoś do mnie wydzwonił. Albo powie, że pod warunkiem, że na przykład Cię ożenisz, albo pod warunkiem, że zmienisz pracę na taką, a nie inną, czyli warunek zupełnie niezwiązany z kwestiami pożyczki, ale inaczej nie wypłacą. No i tam jeszcze jest wysoka prowizja, tam jest zdaje się 0,3% prowizji dla Komisji Europejskiej. Nie wiem od czego jest ta prowizja, czy to jest prowizja od kwoty kredytu, czy też to jest prowizja od operacji finansowej. Jeżeli od operacji finansowej, to jest takie ryzyko, że będziemy te 0,3% płacić od całości obsłużenia kredytu. Czyli od wszystkich pieniędzy, jakie w związku z tym kredytem zostaną przelane do nas i które będziemy spłacać. A to robi się już bardzo poważna kwota dodatkowa, więc ja jako osoba, która zna się na kredytach, na złych pożyczkach, ja bym na takich warunkach w żadnym razie nie brał żadnego kredytu czy pożyczki. Koszt może być horrendalny, przez 45 lat wiele się może stać, a na dodatek jeszcze to nie my decydujemy na co wydamy, tylko to decyduje ten, który nam pożyczki udzieli. I to nie my decydujemy, kiedy otrzymamy transzę, tylko decyduje o tym ten, kto tej pożyczki udzielił. My musimy wtedy chodzić na sznureczku, spełniać wszystkie warunki, może być to szalenie niebezpieczne. Dziękuję.