Szuflowana w internecie, a także przez AI. Narracja, że kredyty się dziedziczy, jest bardzo niebezpieczna dla spadkobierców, bo jest powszechna, ale jest też kompletnie nieprawdziwa i prowadzi tak naprawdę do legitymizacji tego łupienia Polaków przez banki i firmy windykacyjne z pieniędzy pod pozorem, że spadkobierca musi dokończyć spłatę kredytu zawartego przez spadkodawcę, przez zmarłego. I ta narracja, powszechna, jest przede wszystkim całkowicie niezgodna z polskim prawem. Artykuł 922 Kodeksu Cywilnego mówi jasno, co wchodzi w masę spadkową. W masę spadkową wchodzą zobowiązania zmarłego, ale zapadłe, wymagalne przed jego śmiercią. W masę spadkową wchodzą zobowiązania zmarłego, które są szczególnym rodzajem umowy, np. umowa ubezpieczenia, czyli które dotyczą osób, które nie są spadkobiercami, ale które w umowach są określone. Umowa ubezpieczenia np. na życie mówi, kto jest upoważniony do pobrania środków z tego ubezpieczenia niezależnie od prawa spadkowego.
Natomiast absolutnie ten artykuł 922 w swojej drugiej części wyklucza, żeby w masę spadkową wchodziły zobowiązania, wchodziły kontrakty, które mają charakter indywidualny. Na tej podstawie nie dziedziczymy zobowiązania pracownika względem pracodawcy. Wyobraź sobie, że pracownik wziął wynagrodzenie, a konto, a potem umarł.
Gdyby nie było tego przepisu, musiałby spadkobierca w dopracować to, co nie dopracował, zmarły, albo zwrócić pieniądze. Podobnie, jeżeli wziął np. za umowę o dzieło, a ta umowa o dzieło to jest jego indywidualna umiejętność, np. rzeźbiarz wziął całość za dokonanie jakiejś rzeźby, ale nie dokończył tej rzeźby, umarł. Nikt w zdrowych zmysłach nie prosi spadkobierców, to teraz dorzeźbicie to, dokończcie to. Nie, bo to zobowiązanie miało charakter osobowy, miało charakter indywidualny. Nikt tego nie dokończy za rzeźbiarza. Podobnie jest z kredytami. Kredyt zawierany z bankiem ma charakter indywidualny, dlatego że zgodnie z obowiązującym prawem potwierdzonym przez wyroki TSUME przed zawarciem kredytu musi być badana zdolność kredytowa indywidualna kredytobiorcy, a ta zdolność kredytowa jest zależna od wieku, wykształcenia, sytuacji rodzinnych, od możliwości tej osoby do spłacania kredytu, czyli na przykład od jego pozycji zawodowej tej konkretnej osoby.
Więc jeżeli potem się wymaga, aby spadkobierca spłacał kredyt za kogoś, dlatego że miał wysokie wykształcenie, miał bardzo wysoką pensję, bardzo wysokie dochody wynikające z umiejętności i możliwości osobistych i teraz spadkobierca musi to samo spłacać co było jemu indywidualnie przyznane. Ten kredyt, który on indywidualnie zawarł w bankiem to jest aberracja, to jest fałsz. Ja już nie mówię o tym, że to jest niezgodne z dwoma podstawowymi zasadami.
Po pierwsze każda umowa, oprócz tych nazwanych szczególnie, czyli na przykład umowy ubezpieczenia, każda umowa zawarta z osobą fizyczną wygasa w momencie śmierci tej osoby fizycznej, czyli jest ta umowa wygasła z chwilą śmierci. W co więc ma wstąpić kolejny kredytobiorca spadkobierca? Nie ma już tej umowy kredytu. Ta umowa nigdy nie stała się wymagalną w całości.
Wymagalne były tylko te zaległości, które były w momencie śmierci, dlatego że z umowy wynikało, że jeszcze nie doszliśmy do zobowiązania, które by się pojawiło za miesiąc, za dwa, za trzy wraz z kolejną ratą. Więc ta umowa nie została wypowiedziana, ona wygasła. Wygasła razem ze wszystkimi zabezpieczeniami, z żyrantami, wygasła wraz z wekslami, które zabezpieczały tę umowę i wygasła wraz z hipoteką.
Inne twierdzenie jest po prostu herezja. Ono jest podatne, ono jest chętnie suflowane, chętnie rozpowszechniane w internecie, dlatego że podejście banków od 20 lat, legitymizowane przez sądy, to prawda, ale to dlatego, że państwo się nie broniliście. To dlatego, że nikt nie stawiał, zanim się pojawiły moje rolki, zanim pojawiły się moje nagrania, nikt nie stawiał właściwych pytań, nikt nie zmuszał sądów do myślenia.
Postęp, który następuje, bardzo często polega na przełamaniu, na tzw. pojawieniu się takich kardynalnych wyroków i te wyroki już się pojawiają, tylko żeby wyrok zwalniający spadkobierca z obowiązku spłaty kredytu się pojawił, to trzeba wiedzieć, jakie zażyć postawić. Trzeba wiedzieć, jak się bronić.
I to też nie jest łatwy proces, dlatego że sądy są przyzwyczajone do kopiuj w klej, ale z punktu widzenia prawa spadkobierca kredytu nie dziedziczy, z dwoma różnicami. Dziedziczy zaległości, czyli jeżeli nie zostały zapłacone do śmierci np. trzy raty, to te raty są długiem.
To już nie jest umowa kredytu, to już nie jest kontrakt indywidualny, to już jest roszczenie, które było wymagalne przed śmiercią kredytobiorcy. Podobnie w sytuacji, jeżeli skutecznie został kredyt wypowiedziany, umowa została wypowiedziana przed śmiercią kredytobiorcy. Ona została wtedy skapitalizowana i wtedy roszczenie było w całości wymagalne przed śmiercią kredytobiorcy.
Czyli nie było już umowy, która mogłaby wygasnąć, ona została wypowiedziana i już bank miał prawo dochodzić do roszczeń. Natomiast to trzeba zbadać zawsze, czy ona rzeczywiście została skutecznie wypowiedziana przed śmiercią kredytobiorcy, bo jeżeli nie, jeżeli kredytobiorca tej korespondencji nie odebrał, to tego kredytu, umowa była w toku i podczas tej umowy zmarł kredytobiorca, a umowa kredytu przerwana, śmiercią kredytobiorcy nie jest dziedziczona. Nie można dziedziczyć umowy kredytu, to jest po prostu fałsz.
Więc nie poddawaj się tej narracji banku, który Cię wzywa, żebyś spłacał, tej narracji firmy windykacyjnej, który Cię wzywa, żebyś spłacał. Broń się. A co z hipoteką? No hipoteka też jest obecna w wiedzy.
Ona wygasła razem z umową.