Wielka kumulacja… czyli zbieg egzekucji

Pewnego dnia dostajesz pocztą list, a w nim zawiadomienie o zajęciu egzekucyjnym. Od komornika, rzecz jasna. Grunt ucieka ci spod nóg, niebo wali się na głowę, ale dajesz radę, ciągniesz jakoś. Tymczasem przychodzi drugie zajęcie komornicze, od innego komornika i trzecie, a potem czwarte. Pomijam już, że w znakomitej części takich niespodzianek chodzi o jeden i ten sam dług, rzekomy zazwyczaj, który został sprzedany do więcej niż jednej firmy windykacyjnej, a te przy pomocy e-Sądu zalegalizowały złodziejski proceder. Coś z tym fantem trzeba zrobić bo żyć z Wielką Kumulacją na karku jest dość trudno.