W sprawach nagłych
napisz lub zadzwoń

kontakt@anuluj-dlug.pl
+48 606 155 515

Edytuj treść
Prawnicy Warszawscy

Prawnicy Warszawscy to doświadczenie, profesjonalizm, nowoczesność i dostępność.

Takiej maszyny dziś być nie może – o braku wolności gospodarczej i odejmowaniu przez dodawanie

Dziś będzie krótko o wolności gospodarczej, pieniądzach, postępie technicznym i inwigilacji. Będzie też prośba o pomoc. Oto urządzenie, którym chciałem się pochwalić. Kupione za cenę złomu. Coś, co stało w biurze, w każdym biurze rachunkowym, a także w wielu biurach, w wielu kantorach prowadzonych biznesów ponad 100 lat temu. Urządzenie z początku wieku. Maszyna Murauxa. Wygląda ono tak. Jest to bardzo fajne urządzenie. Maszyna rachunkowa, maszyna licząca. Odpowiednik tego. To urządzenie, czyli komputer jest łatwiejszy, ale komputer nas inwigiluje. Komputer na nas donosi. Komputer powoduje, że będziemy teraz zależni od państwa, zależni gospodarczo. I będziemy ujawniać wszystkie, najskrytsze swoje informacje. Już to robimy. Maszyna Murauxa nic nie rejestrowała. Maszyna Murauxa działała w ten sposób, że był sobie tutaj licznik. O, bardzo proszę. I maszyną Murauxa dokonywało się dodawania. Suwaczkiem jednym drugim ustalało się o jakich liczbach mówimy. Czy o liczbach z dwoma miejscami po przecinku, czy z trzema. Czy może o liczbach, które były dużo większe. Dodatkowo mamy dwa rodzaje klawiszy. Mamy klawisze opisane podwójnie. Proszę bardzo, zobaczcie. Oraz taką korbkę. To nie jest w zasadzie korbka, to jest przekładnia, to jest zerownik. Liczenie polegało na tym, że braliśmy na warsztat liczbę. Na przykład 77. I dodawaliśmy do niej inną liczbę. Na przykład 33. I nam wychodził wynik. Proszę bardzo. 77 plus 33. 110. Tak następowało zerowanie. I już mamy zero. Ta maszyna nic nie rejestrowała. Ta maszyna nic nie produkowała, żadnego dokumentu. Ta maszyna służyła tylko i wyłącznie rachowaniu, co było notowane w księgach rachunkowych. Księgi rachunkowe z tamtego okresu były bardzo proste. Były to księgi, w których się zapisywało przychód, zapisywało się koszt, liczyło się zysk i od zysku odprowadzało się podatek. Te maszyny rachunkowe też działały w bardzo prosty sposób. Na nich można było dodawać, ale też można było odejmować. Nie wiem jeszcze, jak się nimi odejmowało. Natomiast też można było mnożyć. Tutaj był taki klawisz funkcyjny, który podawał razy ile mnożymy. Tu jest teraz 7. Urządzenie dopiero niedawno przyszło, także ono jest jeszcze przed renowacją. Były też inne klawisze funkcyjne. Ja ich jeszcze nie znam. Jest tutaj taka ósemka krzywa. To jest jakiś znak dwóch zer lub nieskończoności. Nie jest to przekręcona ósemka, ponieważ zdejmowałem klawisz i tego klawisza nie da się jak inaczej włożyć. Takie urządzenia służyły biegłym rachmistrzom do szybkiego liczenia. Na bazie takich urządzeń powstały też późniejsze kasy sklepowe. 

Dlaczego to jest opowieść o rachunkach i wolności? Bo nie zostawiały śladu i ten ślad nie był potrzebny. To, co się liczyło na tym urządzeniu, było wyłączną tajemnicą przedsiębiorstwa i to była wyłączna umiejętność rachmistrza. Rachmistrz się rozliczał ze swojej umiejętności przed przedsiębiorcą. Przedsiębiorca mu wierzył, więc musiała być prowadzona rekrutacja, ale także bardzo dobrze wiadomo musiało być, kto za tym stoi i kto za to odpowiada. A potem wprowadzono to do ksiąg rachunkowych i na podstawie tych ksiąg rachunkowych następowało rozliczanie, jaka była dokładnie relacja między kontrahentami, między kupcem a sprzedawcą, między producentem a nabywcą produktu, nikt nie musiał wiedzieć. To była panów sprawa. To była sprawa tych przedsiębiorców, tych usługodawców, tych biur rachunkowych. To była sprawa ich fachu. Na tym polegała wolność, że nikt się w to nie wpierniczał. Jeżeli był zarzut nieodprowadzenia podatku, to trzeba go było udowodnić. To musiał przyjechać inspektor, usiąść, wziąć taką samą maszynę i to wszystko komisyjnie policzyć, czy się wszystko zgadza. Jeśli tego nie zrobił, musiał przedsiębiorcy wierzyć na słowo. Przedsiębiorca miał swobodę zawierania kontraktów.
Państwo nie wchodziło za głęboko, bo tego nie potrzebowało. Państwo nie potrzebowało ścisłej inwigilacji przedsiębiorcy, ścisłej inwigilacji obywatela. Oczywiście te państwa działały w inny sposób niż teraz. Teraz można powiedzieć mamy więcej praw, mamy prawa pracownicze, mamy różnego rodzaju socjale. Wszystko się zgadza. Tylko ja mam pytanie.
Czy nabywanie tych praw, rozwój cywilizacyjny musiał się wiązać z większą inwigilacją, z tak zwaną omnipotencją państwa, z traktowaniem przez państwo swoich obywateli niejako potencjalnych złodziei, przekręciarzy i czy musiał się wiązać z taką rozbudową aparatu urzędniczego? Czy te komputery, z których korzystamy dzisiaj, które zostawiają ślad całkowity, całej swojej pracy, czy te komputery, które inwigilują nas, te komórki, do których teraz mówię, które inwigilują nas, czy one naprawdę muszą służyć inwigilacji? Czy nie mogą być po prostu narzędziem do rozwoju? Czy postęp prawa, humanizacji życia, czy postęp etyczny, czyli etyki działania, czy on musi się wiązać z dokręcaniem śruby? Czy musi się wiązać z stworzeniem nowoczesnego niewolnictwa? Stawiam tezę, że nie. A na koniec proszę, jeżeli ktoś wie, w jaki sposób tą maszyną można było odejmować liczby, to proszę o kontakt, bo rachowanie, dodawanie i mnożenie to znam. Odejmowania jeszcze nie rozkminiłem.

Facebook
WhatsApp
Twitter
LinkedIn
Pinterest