Tłusty czwartek 12 lutego 2026 okazał się tłusty albo może okazać się dopiero tłusty dla wszystkich konsumentów, którzy zostali oszukani przez banki zawierający z nimi umowy kredytu oparte na wiborze. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym stwierdził i ja to tylko tutaj powtórzę, bo wyrok ten zasługuje na dużo większy komentarz, ale chciałem Państwu zasygnalizować na czym stoimy, że tak naprawdę nastąpiło oszustwo prawne banków, które zawierały umowy kredytu, nie informując do końca na czym polegał wibor i mogąc wręcz manipulować wiborem. Trybunał odnosił się do umowy względnie świeżej, bo zawartej po 2019 roku, a mimo to podtrzymał dotychczasową bardzo prokonsumencką linię orzeczniczą i wskazał, że tak naprawdę to konsument ma prawo dopominać się zwrotu wszystkich kwot, które nie są kwotą główną, czyli tą, którą otrzymał od banku, jeżeli bank zachował się nieuczciwie, a w większości tego rodzaju umów bank zachował się nieuczciwie.
I powiem więcej, jeżeli umowy były starsze w takim razie, czyli sprzed 2019 roku, to ta skala tych przekrętów była jeszcze większa. Więc proszę Państwa, konkluzja jest taka. Linia orzecznicza została utrzymana.
Teraz będą odwieszane te wszystkie postępowania, gdzie sądy czekały na ten wyrok Trybunału Sprawiedliwości i sądy będą honorować ten wyrok, ponieważ Unia Europejska to jest taki złoty cielec, ale tym razem złoty cielec nie tylko dla sądów, ale i dla konsumentów. Więc proszę Państwa, składamy pozwy przeciwko bankom w umowach złotówkowych opartych na wiborze. Dlaczego? Dlatego, że macie dużo kasy do odzyskania i wszędzie tam, gdzie prawnicy, którzy zajmują się sprawą, ocenią, że warto, to będzie to znaczyło, że mamy wielką szansę wygrania takiego powództwa i dostania pieniędzy od banku o szósta.
Dlaczego to jest opowieść o rachunkach i wolności? Bo nie zostawiały śladu i ten ślad nie był potrzebny. To, co się liczyło na tym urządzeniu, było wyłączną tajemnicą przedsiębiorstwa i to była wyłączna umiejętność rachmistrza. Rachmistrz się rozliczał ze swojej umiejętności przed przedsiębiorcą. Przedsiębiorca mu wierzył, więc musiała być prowadzona rekrutacja, ale także bardzo dobrze wiadomo musiało być, kto za tym stoi i kto za to odpowiada. A potem wprowadzono to do ksiąg rachunkowych i na podstawie tych ksiąg rachunkowych następowało rozliczanie, jaka była dokładnie relacja między kontrahentami, między kupcem a sprzedawcą, między producentem a nabywcą produktu, nikt nie musiał wiedzieć. To była panów sprawa. To była sprawa tych przedsiębiorców, tych usługodawców, tych biur rachunkowych. To była sprawa ich fachu. Na tym polegała wolność, że nikt się w to nie wpierniczał. Jeżeli był zarzut nieodprowadzenia podatku, to trzeba go było udowodnić. To musiał przyjechać inspektor, usiąść, wziąć taką samą maszynę i to wszystko komisyjnie policzyć, czy się wszystko zgadza. Jeśli tego nie zrobił, musiał przedsiębiorcy wierzyć na słowo. Przedsiębiorca miał swobodę zawierania kontraktów.
Państwo nie wchodziło za głęboko, bo tego nie potrzebowało. Państwo nie potrzebowało ścisłej inwigilacji przedsiębiorcy, ścisłej inwigilacji obywatela. Oczywiście te państwa działały w inny sposób niż teraz. Teraz można powiedzieć mamy więcej praw, mamy prawa pracownicze, mamy różnego rodzaju socjale. Wszystko się zgadza. Tylko ja mam pytanie.
Czy nabywanie tych praw, rozwój cywilizacyjny musiał się wiązać z większą inwigilacją, z tak zwaną omnipotencją państwa, z traktowaniem przez państwo swoich obywateli niejako potencjalnych złodziei, przekręciarzy i czy musiał się wiązać z taką rozbudową aparatu urzędniczego? Czy te komputery, z których korzystamy dzisiaj, które zostawiają ślad całkowity, całej swojej pracy, czy te komputery, które inwigilują nas, te komórki, do których teraz mówię, które inwigilują nas, czy one naprawdę muszą służyć inwigilacji? Czy nie mogą być po prostu narzędziem do rozwoju? Czy postęp prawa, humanizacji życia, czy postęp etyczny, czyli etyki działania, czy on musi się wiązać z dokręcaniem śruby? Czy musi się wiązać z stworzeniem nowoczesnego niewolnictwa? Stawiam tezę, że nie. A na koniec proszę, jeżeli ktoś wie, w jaki sposób tą maszyną można było odejmować liczby, to proszę o kontakt, bo rachowanie, dodawanie i mnożenie to znam. Odejmowania jeszcze nie rozkminiłem.