Ciągle słyszę, tak nie powinno być, tak powinien zrobić sąd, tak nie powinien, to niesprawiedliwe. Przestańmy podchodzić do sądu życzeniowego. To jest pułapka, to jest ślepa uliczka. Sąd nie zajmuje się sądzeniem na co dzień. Sąd się zajmuje przestrzeganiem procedury. Sąd wykorzysta procedurę, która jest, żeby pozbyć się problemu.
Żeby nie musieć orzekać, żeby rozpatrzyć sprawę bez prowadzenia jakiegoś długiego procesu. Dlatego sąd będzie liczył, że poślizgniesz się o jeden dzień i nie złożysz sprzeciwu lub odpowiedzi w terminie. Sąd będzie liczył i wykorzysta to, że nie uzupełnisz braków formalnych w terminie. A terminy są krótkie, 7 dni. Sąd będzie liczył, że nawet jak uzupełnisz to nie wszystko. Będzie liczył, że jak opłacisz to niepełną kwotę albo spóźnisz się.
Sąd wykorzysta procedurę, aby pozamiatać sprawę. Aby ze względów formalnych ta sprawa upadła najczęściej na niekorzyść czyją? No konsumenta, no obywatela, którego nie reprezentują prawnicy, no tej strony słabszej. Dlatego skup się na procedurze i skup się na tym, żeby mieć merytoryczne wsparcie.
Żeby zachować się tak, jak trzeba się zachować, żeby Cię sąd łatwo nie odstrzelił. Żebyś nie dostał szybko prawomocnego na koszt zapłaty, bo zlekceważyłeś i nie złożyłeś sprzeciwu. Żeby sąd nie uznał, że nie uczestniczy w procesie, bo zapomniałeś się podpisać i nie reagowałeś na wezwania sądu.
Przepraszam za głos, ale merytoryka jest ważniejsza.