Mamy powszechny problem z nakazami zapłaty. Jest ich od cholery. Wysyłane są setkami tysięcy, a może tak milionami.
I nakaz zapłaty polega na tym, że jak ktoś go nie otrzyma, albo jak go otrzyma, nie złoży sprzeciwu, to jest tak, jakby się zgadzał na orzeczenie. On się uprawomocnia, idzie tu do komornika. Trzeba sobie zdawać sprawę, że nie zawsze tak było. Że to jest domena dzisiejszego państwa opresyjnego. Kiedyś, jak ja jeszcze pracowałem dawno temu w oddziale prawnym w korporacji, nakaz zapłaty to była rzadkość. To była sytuacja, kiedy dokumenty są jak żyleta. Kiedy są niespłacone faktury. Kiedy są wezwania do zapłaty. Kiedy brak jest absolutnie reakcji pozwanego na te działania. Jest jednoznaczna sytuacja, że powód ma roszczenie. I wtedy sąd wydawał wyjątkowo nakaz zapłaty i go wysyłał. A teraz? To jest pierwsza rzecz. Śmieci wysyła powód, sąd wydaje nakaz zapłaty. Wysyła powód, pozew bez żadnych dokumentów do sądu. Sąd wydaje tylko nakaz zapłaty.
I całe ryzyko, cały ciężar tego, że ten nakaz zapłaty nie dotrze do adresata. Że adresat, ktoś odbierze ten nakaz zapłaty, na przykład nie złoży sprzeciwu w terminie, bo nie będzie wiedział, bo nie przeczyta. Albo ktoś odbierze za innego domownika. Spada na pozwanego. Spada na tą osobę, do której się wysyłało. Więc jak poczta nie doręczy, to spada to na pozwanego. I nagle ta osoba, przeciwko której były dokumenty śmieciowe, albo cząstkowe, albo żadne, nagle okazuje się, że przeciw niej jest orzeczenie na 300 tysięcy, na 500 tysięcy, na 100 tysięcy. I zaczyna się gehenna. Zajmowanie rachunków.
Zajmowanie wynagrodzeń. Licytacja nieruchomości. Dlaczego? Dlatego, że państwo opresyjne domniemuje, że jak ktoś złożył pozew, to ma rację.
I jak ktoś złożył pozew i poprosił o nakaz zapłaty, a jest to bank, a jest to fundusz wierzytelności, a jest to jakaś korpo, to ma rację. To jest domena państwa opresyjnego. To jest domena państwa, które jest kleptokracyjne.
Które popiera złodziei. Które nie ma nic wspólnego z państwem prawa. I trzeba się z tym liczyć i z tym walczyć.