Dowiedziałem się właśnie, że człowiekowi, który kupował w aptece prezerwatywy i wziął fakturę na kancelarii premiera, zostały postawione zarzuty karno-skarbowe. Uważam to za nadużycie władzy i za retorsję. Ja, gdybym kupował w aptece prezerwatywy i wziąłbym fakturę na kancelarii premiera, powiedziałbym, że zrobiłem tak, ponieważ uznałem, że te prezerwatywy będą jak ulał pasowały na premiera Tuska i miałem nadzieję, że na podstawie tej faktury kancelaria mi te pieniądze zwróci, a fakturę rozliczy.
W końcu nieraz mamy takie różne nadzieje co do premiera, kancelarii.